Dramatyczny wypadek na torze żużlowym
Koszmarne zdarzenie miało miejsce 10 maja podczas sportowych zmagań na torze. Dziewiętnastoletni zawodnik Patryk Budniak uległ koszmarnemu wypadkowi. Nastolatek rywalizował z reprezentantem Śląska Święochłowice Leonem Szlegielem, a chwilę później z ogromnym impetem uderzył w okalającą tor bandę i dosłownie przez nią przeleciał. Stan zdrowia poszkodowanego oceniano jako niezwykle krytyczny. Ratownicy błyskawicznie przetransportowali młodego żużlowca śmigłowcem ratunkowym do placówki medycznej w Poznaniu, gdzie od razu trafił na stół operacyjny. Jego życie było bardzo poważnie zagrożone, a przedstawicielom klubu Start Gniezno pozostała w tamtym momencie jedynie żarliwa modlitwa o ocalenie dziewiętnastolatka. Cała żużlowa Polska wstrzymała oddech.
To skromny, pracowity chłopak, lider młodzieżowego żużla w naszym klubie - mówi Super Expressowi Tomasz Adamiak, członek zarządu klubu.
Patryk Budniak walczy o powrót do pełnej sprawności
Przedstawiciel klubu podkreślał wówczas ogromną wiarę w to, że ten dramatyczny incydent zakończy się dobrze, a utalentowany młodzieżowiec zdoła powrócić do sportowej rywalizacji. Przez dłuższy czas jego sytuacja zdrowotna pozostawała bardzo trudna, ponieważ zdiagnozowano u niego poważne złamania miednicy oraz kości długich w kończynach dolnych. Na szczęście czarny scenariusz się nie ziścił, gdyż nastolatek zwyciężył w najważniejszej batalii o własne życie. Niespełna trzydzieści dni od tamtych dramatycznych wydarzeń Budniak ponownie zagościł na obiekcie, gdzie doszło do wypadku. Wjechał do parku maszyn na wózku inwalidzkim, a w internecie udostępniono materiał wideo, na którym widać, jak zatrzymuje się niedaleko bandy, aby stamtąd śledzić rywalizację miejscowego Gniezna z zespołem z Krakowa.
Potrzebował tej wizyty na stadionie. On jest w bardzo dobrej kondycji psychicznej i teraz najważniejsza jest rehabilitacja, ale jesteśmy pewni, że ze wszystkim sobie poradzi - mówi Super Expressowi Radosław Majewski, dyrektor GTM Start Gniezno, który przekonuje, że młody sportowiec może liczyć na swój klub i swoich kibiców.
Dalsze leczenie po opuszczeniu szpitala
Obecnie poszkodowany zawodnik najbardziej potrzebuje ciszy i spokoju, ponieważ przed nim niezwykle wyczerpujący i długotrwały proces żmudnej rehabilitacji, który ma docelowo pomóc w powrocie do pełnej formy fizycznej.
Cuda się zdarzają, niemożliwe nie istnieje - nie pytajcie jak silny jest Patryk, po prostu obejrzyjcie ten film. WITAJ W DOMU, PATRYK! - napisali w internecie przedstawiciele Startu Gniezno.