Do dramatu doszło 19 grudnia 2022 roku w miejscowości Siecieborzyce. Tego poranka, tuż przed godziną 7, pani Urszula zauważyła przed wejściem do swojego domu przesyłkę adresowaną na jej nazwisko. Kiedy wniosła pakunek do wnętrza i zaczęła go otwierać, nastąpiła silna detonacja.
W wyniku wybuchu ciężkich obrażeń doznała 31-letnia Urszula oraz jej dwoje dzieci: 7-letnia córka Ola i 3-letni syn Bartek. Eksplozja zniszczyła drzwi wejściowe i wybiła okna. Najbardziej poszkodowana została kobieta, która straciła dłoń i miała rozległe rany twarzy, zmuszające lekarzy do operacyjnego usuwania odłamków z jej oczu. Dzieci również wymagały pomocy medycznej; dziewczynka doznała otwartego złamania ręki, a chłopiec został ranny w plecy odłamkami.
Błażej K. z dożywociem. Sąd zmienił wcześniejszy wyrok
Sąd Apelacyjny w Poznaniu pochylił się nad sprawą 15 września. Wcześniej, 4 marca, Sąd Okręgowy w Zielonej Górze wymierzył Błażejowi K. karę 25 lat pozbawienia wolności. O wyższy wymiar kary, czyli dożywocie, walczyła prokuratura oraz pełnomocniczka ofiary, natomiast obrona wnosiła o uniewinnienie oskarżonego.
Ostatecznie poznański sąd postanowił zaostrzyć karę.
– Wyrok – zmienia zaskarżony wyrok z 25 lat więzienia na dożywocie! –
Zgodnie z nowym orzeczeniem, Błażej K. będzie uprawniony do złożenia wniosku o warunkowe zwolnienie dopiero po upływie 35 lat.
Jak zaznaczył sędzia Henryk Komisarski, zarzuty stawiane przez obrońcę nie znalazły potwierdzenia. Według niego, sąd pierwszej instancji prawidłowo przeanalizował zebrany materiał dowodowy, w tym opinie ekspertów i dokumentację.
– Apelacja obrońcy w całości nie była zasadna. Sąd prawidłowo ocenił dowody i opinie biegłych w sprawie oraz inne dokumenty. Wyciągnął z tych dowodów prawidłowe wnioski. Zgromadzone poszlaki prowadzą do sprawcy przestępstwa –
Sąd wskazał na motyw i przygotowania do zamachu
Zdaniem sądu bezpośrednim powodem działań Błażeja K. był rozpad związku z panią Urszulą oraz spór o to, kto ma sprawować opiekę nad ich wspólnym dzieckiem.
– To oskarżony miał motyw. Tłem było ich rozstanie i walka o opiekę nad synem. Oskarżony mógł widywać syna w obecności kuratora. Wyrażał nienawiść do pokrzywdzonej –
Sędzia przypomniał również o wcześniejszych groźbach ze strony oskarżonego skierowanych pod adresem byłej partnerki.
– Był wściekły na pokrzywdzoną. Odgrażał jej się, że do tej pory była marchewka, a teraz będzie kij –
W toku procesu wyszło na jaw, że Błażej K. dokładnie zaplanował stworzenie bomby, gromadząc silne materiały wybuchowe. Część z nich zabezpieczono podczas przeszukania jego mieszkania. Do skonstruowania śmiercionośnego ładunku posłużyła mu metalowa kasetka wypełniona śrubami i gwoździami.
Fragmenty tych metalowych elementów lekarze wyciągali później z ciał ofiar eksplozji. Specjaliści z zakresu psychologii i psychiatrii ocenili, że Błażej K. wykazuje cechy osobowości pasujące do charakteru popełnionej zbrodni. Opisano go jako osobę narcystyczną, skłonną do agresji w sytuacjach odmowy.
Sąd Apelacyjny uznał, że ze względu na okoliczności sprawy, jedyną sprawiedliwą karą jest dożywotnie pozbawienie wolności.
Zdaniem sędziego Komisarskiego, brak ofiar śmiertelnych to wyłącznie zasługa szybkiej interwencji medycznej i łutu szczęścia.
- Istnieje obawa, ze po wyjściu z więzienia oskarżonego chciałby dokończyć to, co zaczął -
„Mamo, dobij mnie!”
Kobieta odniosła potworne rany. Jej matka, przebywająca w momencie tragedii w domu, do dziś wspomina wstrząsające słowa poszkodowanej.
– Gdy zobaczyłam córkę, krzyczała tylko: „Mamo, dobij mnie” –
Sam Błażej K. od początku śledztwa konsekwentnie nie przyznawał się do winy. Jeszcze zanim trafił w ręce organów ścigania, w rozmowie z dziennikarzami „Super Expressu” stanowczo zaprzeczał jakimkolwiek oskarżeniom.
– To absurd! Nie mam nic wspólnego z tym, co się stało. Bardzo kocham synka –
Na krótko przed aresztowaniem zamieścił w mediach społecznościowych filmik ze spotkania ze swoim dzieckiem, opisując go słowami „widzenie lato 2022”.
Organy śledcze szybko jednak skupiły swoje podejrzenia na byłym partnerze kobiety. W trakcie prowadzonego dochodzenia udowodniono mu, że w przeszłości stosował wobec niej przemoc, zarówno fizyczną, jak i psychiczną.
Początkowy wyrok zapadł 4 marca. Sąd skazał wtedy mężczyznę na 25 lat pozbawienia wolności, z prawem do ubiegania się o zwolnienie warunkowe po dwóch dekadach. Wobec oskarżonego orzeczono także środek zapobiegawczy w postaci zakazu zbliżania się do ofiar na odległość mniejszą niż 200 metrów oraz zakaz kontaktowania się z nimi na okres 15 lat.