Druzgocąca diagnoza i trudne leczenie w Niemczech
W połowie 2025 roku dotychczasowe życie Marysi legło w gruzach. Lekarze zdiagnozowali u niej glejaka wielopostaciowego IV stopnia, będącego wyjątkowo zjadliwym nowotworem układu nerwowego. Kobieta od razu stanęła do walki z bezlitosnym przeciwnikiem, decydując się na terapię onkologiczną. Pierwsze kroki podjęto w Polsce, jednak po jakimś czasie przeniosła się do kliniki w Kolonii. Przeszła tam skomplikowaną procedurę medyczną polegającą na połączeniu naświetlań z chemioterapią. Dodatkowo włączono specjalne szczepionki oparte na komórkach macierzystych oraz nowoczesne inhibitory punktów kontrolnych. Równolegle pacjentka wdrożyła rygorystyczną dietę i starała się zachować pogodę ducha.
Te zmasowane wysiłki przyniosły oczekiwany rezultat. Po dwunastu miesiącach od usłyszenia pierwszych rokowań wykonano kolejne badanie obrazowe głowy. Z radością stwierdzono brak ognisk nawrotu choroby nowotworowej. Dla Marysi to gigantyczny sukces potwierdzający, że obrana ścieżka terapii działa i daje realne szanse na dłuższą remisję.
Astronomiczne koszty leczenia i zbiórka funduszy
Mimo pozytywnych wieści batalia o zdrowie trwa nadal. Zgodnie z planem medycznym niezbędna jest ciągłość zabiegów z zakresu immunoterapii w specjalistycznym ośrodku Immun-Onkologisches Zentrum w Kolonii. Celem nadrzędnym tej fazy jest zatrzymanie dotychczasowych osiągnięć oraz maksymalne opóźnienie ewentualnego nawrotu guza. Niestety, przeszkodą dla Marysi stały się kwestie finansowe. Pojedynczy etap terapii w niemieckiej placówce oscyluje w granicach 10 tysięcy euro. Szacuje się, że na dalszą pomoc niezbędne będzie zgromadzenie kwoty ponad 600 tysięcy złotych, co całkowicie przerasta budżet chorej i jej najbliższego otoczenia.
Przez dużą część swojego życia zawodowego Marysia była silnie związana z działalnością charytatywną poprzez Fundację Barka, gdzie nieustannie wyciągała pomocną dłoń do potrzebujących. Obecnie role się odwróciły i to ona musi prosić innych o wsparcie. W sieci uruchomiono specjalną akcję pomocową w serwisie Siepomaga.pl, by umożliwić dokończenie zagranicznego leczenia.
Marysia wyraża nadzieję na odzyskanie sił, aby w przyszłości móc znów służyć dobrej sprawie i angażować się w kolejne projekty Fundacji Barka.
Nie chcę się poddać. Chcę walczyć o każdy dzień, o każdą chwilę z moimi bliskimi, o możliwość dalszego życia i działania - mówi.