Dramat na SOR-ze w Poznaniu. Maria czekała 46 godzin na oddział, potem zmarła

2026-10-05 10:29

Maria, chora na szpiczaka mnogiego, trafiła na Szpitalny Oddział Ratunkowy przy ul. Lutyckiej w Poznaniu z powodu wymiotów i biegunki. Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, pacjentka spędziła tam ponad 46 godzin w oczekiwaniu na miejsce na oddziale. Jej syn relacjonuje, że stan matki z godziny na godzinę się pogarszał, a personel lekceważył te sygnały. Gdy w końcu trafiła na oddział, jej sytuacja była krytyczna. Dzień później zmarła na OIOM-ie.

Pusty, oświetlony korytarz szpitalny. O śmierci pacjentki po 46 godzinach na poznańskim SOR-ze przeczytasz na Eska Poznań.
Autor: Pixabay.com zdj. ilustracyjne

Do tragedii doszło pod koniec lipca w poznańskim Szpitalu Wojewódzkim przy ulicy Lutyckiej. Informacje na ten temat opublikowała „Gazeta Wyborcza”, opierając się na słowach syna zmarłej oraz udostępnionej dokumentacji medycznej.

Od marca ubiegłego roku kobieta zmagała się ze szpiczakiem mnogim i przyjmowała chemioterapię. Wskutek postępującej choroby doznała porażenia dolnej części ciała i straciła sprawność rąk, co sprawiło, że całkowicie polegała na opiece najbliższych.

Syn pacjentki, Artur, wspomina, że przed wyjazdem do lecznicy jego matka była w pełni świadoma, prowadziła normalne rozmowy i miała poczucie humoru. Hospitalizacja 22 lipca była wynikiem utrzymujących się od kilku dni dolegliwości żołądkowych – wymiotów i biegunki. Bliscy bali się, że dojdzie do groźnego odwodnienia organizmu oraz infekcji przewodu pokarmowego.

Zamiast izolatki – pomieszczenie gospodarcze

Po przybyciu na SOR pacjentkę przypisano do kategorii ESI 3, która określa stan wymagający pilnej pomocy, ale stabilny. Badania wykazały między innymi podwyższoną temperaturę, szybkie bicie serca oraz wyraźne odwodnienie. Z powodu ryzyka infekcji skierowano ją do izolatki.

Z relacji syna wynika, że nie była to typowa sala dla chorych. Rodzina zwróciła również uwagę na nieodpowiednie posłanie – sparaliżowaną kobietę ułożono na wyjątkowo twardej kozetce.

„Mama, leżąc na niej na wznak, jęczała z bólu” – opowiadał syn w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Stan pacjentki na SOR w Poznaniu się pogarszał

Artur ma jednak największe pretensje o poziom świadczonej opieki medycznej, a nie same warunki lokalowe. Z jego słów wynika, że pacjentce aplikowano elektrolity, glukozę, wankomycynę doustnie i pyralginę.

Mężczyzna twierdzi, że jego matka nie znajdowała się pod stałą kontrolą, a jej zdrowie sukcesywnie podupadało. Dodatkowym kłopotem było utrzymanie wkłucia do żyły. Według relacji Artura, wenflon wypadł, a nowy założono dopiero, gdy osobiście zainterweniował u personelu. Następnie pracownicy medyczni mieli spory kłopot ze znalezieniem dostępu żylnego, ponieważ organizm pacjentki był już mocno odwodniony.

Zdesperowany syn 24 lipca rano postanowił poszukać pomocy u dyrekcji placówki, urzędników marszałkowskich, Narodowego Funduszu Zdrowia oraz Rzecznika Praw Pacjenta. Domagał się pilnej interwencji w sprawie matki. Niestety, jego błagania nie przyspieszyły przetransportowania kobiety na odpowiedni oddział.

Ostatecznie zwolniło się tam miejsce 24 lipca w godzinach popołudniowych. Całkowity czas oczekiwania pani Marii na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym wyniósł 46 godzin i 20 minut.

Jak przekazał syn, lekarz przyjmujący ją na oddział chorób wewnętrznych stwierdził, że znajduje się ona w stanie skrajnie krytycznym. Błyskawicznie założono jej dwa nowe dojścia dożylne, zaaplikowano noradrenalinę, tlen, antybiotyki i odpowiednie płyny. Chwilę później konieczna była intubacja i szybki transport na Oddział Intensywnej Terapii.

Niestety, następnego dnia rano pacjentka zmarła.

Sprawa trafiła do poznańskiej prokuratury

Tego samego dnia rano syn zmarłej powiadomił Prokuraturę Rejonową Poznań-Grunwald o możliwości popełnienia przestępstwa. Głównym zarzutem jest zignorowanie przez personel SOR drastycznego pogarszania się stanu zdrowia jego matki. Zlecono już sekcję zwłok w zakładzie medycyny sądowej.

Szpital odpiera zarzuty o błędy lekarskie

„Gazeta Wyborcza” ustaliła, że kierownictwo szpitala wszczęło procedurę wyjaśniającą wewnątrz placówki. Przedstawicielka lecznicy poinformowała rodzinę, że stan pacjentki był oceniany jako ciężki od momentu przekroczenia progu SOR-u.

Dokładne przyczyny śmierci kobiety wyjaśni prokuratorskie śledztwo. Ostateczna decyzja, czy w trakcie wielogodzinnego oczekiwania popełniono błędy, zostanie podjęta przez śledczych oraz powołanych przez nich ekspertów.

Źródło: „Gazeta Wyborcza”

Jesienny pchli targ na Pogodnie

ROLKI