Sygnalistka z którą udało mi się porozmawiać twierdzi że kierowniczka dzwoniła do rejestracji i mówiła kto ma wejść szybciej. Według niej pacjentami obsługiwanymi poza kolejnością miały być rodzina władz miasta i osoby z miejskich spółek. Miasto odpiera zarzuty twierdząc że nie ma żadnej procedury szybszej obsługi wybranych pacjentów. Ich zdaniem pracowniczka sama miała dopisać "vip" w systemie przy nazwiskach kilku osób związanych z urzędem miasta. Zdjęcie ekranu wysłała do redakcji portalu Zero.pl
Doszło do udostępniania ich danych osobowych. Danych osobowych takich jak imię, nazwisko, adres, numer telefonu, numer PESEL. Niestety jedna sytuacja dotyczyła również dziecka.
Mówi zastępczyni prezydenta Poznania, Magdalena Pietrusik-Adamska. Postępowanie w tej sprawie wszczęła prokuratura.