Jak tłumaczy rzeczniczka ZDMu Agata Kaniewska, problem nie dotyczy wyłącznie Poznania. Główną przeszkodą jest brak łatwego dostępu do danych właścicieli pojazdów zarejestrowanych za granicą.
- Musimy ustalić nie tylko imię i nazwisko właściciela pojazdu, ale także adres, na który można wysłać korespondencję. Jeżeli takich danych nie mamy, a w przypadku zagranicznych kierowców zdarza się to często, pojawia się problem - mówi Agata Kaniewska.Według danych ZDM-u około 5 procent wszystkich wezwań do zapłaty wystawionych w 2025 roku dotyczyło pojazdów z niepolskimi numerami rejestracyjnymi. W praktyce oznacza to około 5 tysięcy przypadków. Urzędnicy podkreślają jednak, że statystyka obejmuje wyłącznie osoby, które nie opłaciły postoju. Nie wiadomo, ilu kierowców z zagranicy korzysta ze strefy zgodnie z przepisami.
Mimo trudności ZDM stara się dochodzić należności. Urzędnicy korzystają między innymi z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Jeżeli uda się ustalić numer PESEL dłużnika, sprawa może trafić do dalszej windykacji.
- Kierowcy nie powinni czuć się bezkarni. Nawet po kilku latach urząd skarbowy może wyegzekwować należność z konta osoby, która nie zapłaciła opłaty dodatkowej - zaznacza rzeczniczka.Obecnie kierowca, który nie opłaci postoju w strefie płatnego parkowania, ma 14 dni na uregulowanie opłaty dodatkowej w wysokości 200 złotych. Po tym czasie kwota wzrasta do 350 złotych. Pod koniec czerwca wejdą w życie nowe przepisy wydłużające termin do 30 dni.
W sumie w ubiegłym roku Zarząd Dróg Miejskich wystawił ponad 100 tysięcy wezwań do zapłaty za nieopłacony postój w poznańskiej strefie płatnego parkowania.