Emerytowana pielęgniarka Wisława P. mieszkała w Pile, w jednym z budynków przy ulicy Bydgoskiej. Mimo pogarszającego się stanu zdrowia, seniorka utrzymywała dobre relacje z sąsiadkami i regularnie gościła u siebie dzieci oraz wnuki. Cieszyła się spokojnym życiem, aż do początku czerwca 2008 roku, kiedy to zaniepokojona rodzina oraz jedna z sąsiadek zauważyły brak aktywności z jej strony. Kobieta przestała wychodzić po zakupy i nie pojawiała się w oknie.
Po wtargnięciu do lokalu seniorki, na jaw wyszedł makabryczny widok. Oprawca brutalnie pobił 73-latkę, przywiązał jedną z jej rąk do krzesła, a usta zakneblował skarpetą. Zakończył dzieło uderzeniami młotka w głowę, a z jej portfela zniknęły wszystkie pieniądze. Przeprowadzona sekcja zwłok potwierdziła, że śmierć nastąpiła w wyniku wielokrotnych ciosów.
Mimo intensywnego śledztwa, przez wiele lat tożsamość mordercy pozostawała tajemnicą. Przełom nastąpił, gdy akta sprawy trafiły na biurko specjalistów z wydziału kryminalnego, zajmującego się nierozwiązanymi zbrodniami, czyli tzw. Archiwum X. Śledczy ustalili, że sprawcą brutalnego morderstwa był wnuk ofiary, który w momencie popełnienia zbrodni miał 26 lat.
Kluczowe dla przełomu w śledztwie okazały się najnowsze metody badań genetycznych - mówi Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji, tłumacząc, że wykorzystano wysoce czułe metody badań genetycznych i przeanalizowano m.in. strzępy taśmy samoprzylepnej, którą skrępowano pokrzywdzoną.
Uzyskany profil DNA jednoznacznie wskazał, że za zabójstwem seniorki stoi jej wnuk, wówczas 26-letni, a obecnie 44-letni Damian B. - mówi Borowiak.
Wyszło również na jaw, że sprawca był już wcześniej znany organom ścigania z powodu swojej działalności przestępczej. Chociaż 44-letni obecnie mężczyzna stanowczo zaprzeczył zarzutom o morderstwo babci, sąd podjął decyzję o jego tymczasowym aresztowaniu. Za brutalne zabójstwo grozi mu najwyższy wymiar kary, czyli dożywotnie pozbawienie wolności.