We wtorek, 23 czerwca, po godzinie 21:00 rozegrał się dramat na przejeździe kolejowym w Nekli (powiat wrzesiński). Doszło tam do tragicznego w skutkach zderzenia samochodu osobowego marki Volkswagen z drezyną. Służby ratunkowe zostały błyskawicznie wezwane na miejsce zdarzenia.
Ratownicy medyczni podjęli desperacką walkę o życie 30-letniego kierowcy osobówki. Niestety, mimo podjętej reanimacji, życia mężczyzny nie udało się uratować i poniósł on śmierć na miejscu.
Obecnie śledczy, pod nadzorem prokuratora, starają się odtworzyć dokładny przebieg i przyczyny tej tragedii. Pojawiają się jednak bardzo niepokojące doniesienia dotyczące ewentualnej awarii systemów zabezpieczających przejazd. Według nieoficjalnych doniesień dziennikarki „Super Expressu”, w chwili uderzenia auta w drezynę, rogatki mogły być podniesione, a czerwone światło nie ostrzegało kierowców. Co gorsza, z tych samych źródeł wynika, że szlabany miały zostać opuszczone dopiero po tym tragicznym zdarzeniu. Służby na ten moment nie potwierdziły jeszcze tych rewelacji.
Bezpośrednio po wypadku ruch pociągów, jak i pojazdów na trasie Nekla–Stroszki został całkowicie sparaliżowany na kilka godzin. Obecniewiadomo, że uszkodzone rogatki na przejeździe pozostają otwarte, dlatego pociągi w tym miejscu zwalniają, a od kierowców wymaga się bezwzględnej ostrożności i stosowania do znaków. Od szczegółowych ustaleń śledczych, w tym od analizy działania infrastruktury przejazdowej, będzie zależało ustalenie bezpośrednich przyczyn śmierci 30-latka.