Brutalny mord w Poznaniu. Zadał Natalii kilkadziesiąt ciosów, a potem poszedł do spowiedzi

2026-06-19 15:52

Za zamkniętymi drzwiami mieszkania rozegrał się prawdziwy dramat. Jarosław S. zadał byłej partnerce kilkadziesiąt ciosów nożem, podczas gdy w pokoju obok znajdował się ich mały syn. Powodem makabrycznej zbrodni miały być pieniądze. Po wszystkim mężczyzna zabrał dziecko do dziadków i udał się do kościoła. Przed sądem w Poznaniu ruszył właśnie proces oskarżonego.

Makabryczna zbrodnia w Poznaniu. Tło konfliktu Jarosława i Natalii

Koszmar rozegrał się 11 lipca zeszłego roku. Tego dnia Natalia K. wraz z 2-letnim synkiem i byłym partnerem wybrali się do logopedy. Jarosław S. posiadał zakaz zbliżania się do ofiary w związku z podejrzeniami o stosowanie przemocy domowej. Mimo to kobieta zdecydowała się na spotkanie, by poprosić o zwrot kosztów zakupu pościeli dla dziecka. Mężczyzna w trakcie przesłuchań tłumaczył, że była partnerka ciągle domagała się 160 złotych i narzekała na wysokość wpłacanych przez niego kwot, chociaż sąd nie wydał jeszcze decyzji w tej sprawie.

Po wizycie u specjalisty cała trójka wróciła do mieszkania. Tam konflikt przybrał na sile. Wściekły Jarosław S. chwycił za nóż i z zimną krwią zadał kobiecie kilkadziesiąt ciosów, trafiając między innymi w szyję, brzuch oraz serce. Obrażenia okazały się śmiertelne, a kobieta zmarła na miejscu zdarzenia.

Proces w sprawie morderstwa. Spowiedź i wizyta na komisariacie

Morderca po dokonaniu zbrodni postanowił ukryć zwłoki przed wzrokiem 2-latka. Tłumaczył, że przykrył ciało ręcznikiem, by oszczędzić chłopcu traumy. Następnie zawiózł syna do swoich rodziców. Zaskakujący jest fakt, że zanim oddał się w ręce policji, razem z własnym ojcem udał się do kościoła, by przystąpić do sakramentu pokuty. Dopiero po wyjściu ze świątyni pojawił się na komisariacie.

Sprawa trafiła na wokandę Sądu Okręgowego w Poznaniu 19 czerwca. Jarosław S. odpowiada za zabójstwo popełnione ze szczególnym okrucieństwem, jednak przed sądem starał się dowieść, że działał pod wpływem impulsu i nie zaplanował śmierci byłej partnerki. Do sprawy będziemy wracać!

Pokój Zbrodni - zabójca księdza