Tragiczny wypadek w Dachowej. Nie żyje 35-latek
Początkowo zdarzenie mogło sprawiać wrażenie tragicznego splotu okoliczności, jednak funkcjonariusze od razu nabrali podejrzeń, że był to celowy atak, a nie zwykłe zdarzenie drogowe. W poniedziałek, 28 września, służby z Wielkopolski powiadomiły o groźnym incydencie niedaleko Poznania. W miejscowości Dachowa, na ulicy Kapałka, około godziny 13:00, 39-letni kierujący oplem wjechał w grupę trzech osób znajdujących się przy zaparkowanym mercedesie, po czym zbiegł z miejsca zdarzenia.
- Od początku podejrzewaliśmy, że zdarzenie nie ma charakteru zwykłego wypadku -
stwierdził w rozmowie z portalem Interia mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy poznańskiej komendy wojewódzkiej. Mimo podjętej akcji ratunkowej, jeden z poszkodowanych zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Śledczy szybko ustalili, że ofiarą jest młodszy brat kierowcy opla.
Sprawca zatrzymany przez policję. Mężczyźni byli notowani
Co więcej, jak ustalili śledczy, uczestnicy tego zajścia byli wcześniej znani organom ścigania. Mężczyźni mieli na swoim koncie przestępstwa takie jak rozboje oraz przynależność do grupy przestępczej. Na miejscu tragedii śledczy odnaleźli niebezpieczne przedmioty, w tym pałki oraz kije baseballowe. Funkcjonariusze biorą pod uwagę hipotezę, że przed potrąceniem pomiędzy mężczyznami wywiązała się ostra awantura, która mogła przerodzić się w bójkę.
Zarzuty dla Arkadiusza C. Podejrzany w rękach medyków
Arkadiusz C., odpowiedzialny za najechanie na grupę osób i śmierć krewnego, został ostatecznie namierzony i zatrzymany przez funkcjonariuszy. Kiedy przewieziono go do prokuratury w Środzie Wielkopolskiej, jego stan zdrowia nagle się pogorszył. Ze względu na konieczność interwencji medycznej, przesłuchanie zostało przerwane, a podejrzany trafił do szpitala. Mimo to, prokuratura skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie 39-latka.
- Arkadiusz C podejrzany jest o narażenie pokrzywdzonych na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez najechanie ich samochodem i jednocześnie spowodowanie u dwóch z nich obrażeń ciała trwających dłużej niż siedem oraz nieumyślnego spowodowania śmierci trzeciego. Czynu tego dopuścił się w warunkach recydywy -
wyjaśnił prok. Łukasz Wawrzyniak, reprezentujący Prokuraturę Okręgową w Poznaniu.