Uratowali łabędzie, pisklęta i ranne ptaki. Teraz sami walczą o przetrwanie

2026-06-11 18:02

Prowadząca ośrodek rehabilitacji dzikich ptaków Fundacja Skrzydła Lasu znalazła się nad przepaścią. Podopieczni organizacji w trybie natychmiastowym musieli opuścić dotychczasowe schronienie. Z rąk do rąk udało się zorganizować dla nich nowy kąt, jednak założyciel instytucji Piotr Nadolski alarmuje, że to wyłącznie rozwiązanie tymczasowe.

Ośrodek Piotra Nadolskiego to absolutnie unikalna inicjatywa na mapie południowej Wielkopolski. To właśnie tam trafiają skrzydlaci pacjenci wymagający pilnej interwencji weterynaryjnej i bezpiecznego dachu nad głową.

W przygotowanym przez społecznika azylu zwierzęta przechodzą pełną rekonwalescencję, by w miarę możliwości ostatecznie wrócić do swojego naturalnego środowiska. Przypadki najcięższe, wykluczające samodzielne przetrwanie na wolności, zostają w fundacji do końca życia. W ostatnich tygodniach placówka pęka w szwach od porzuconych piskląt, które bez fachowej opieki człowieka byłyby skazane na pewną śmierć.

W Fundacji pomagamy porzuconym pisklakom i tym ptakom, które są chore czy po wypadkach - mówi Super Expressowi Piotr Nadolski z Fundacji. 

Wśród podopiecznych znalazły się niedawno ocalałe z wielkiej tragedii małe łabędzie. Ich rodzice próbowali przeprowadzić całe stado przez torowisko w miejscowości Antonin, co skończyło się dla dorosłych osobników fatalnie. Zarówno samiec, jak i samica zostali śmiertelnie potrąceni przez pędzący pociąg. Dzięki szybkiej reakcji naocznych świadków wypadku pisklęta udało się zabezpieczyć, a następnie przekazać pod skrzydła Piotra Nadolskiego. Organizacja funkcjonuje całkowicie poza systemem państwowych dotacji, opierając swoje działanie wyłącznie na ofiarności ludzi dobrej woli. Obecnie jednak największą bolączką placówki nie są pieniądze na karmę, lecz drastyczny brak fizycznej przestrzeni do dalszego funkcjonowania.

Dzierżawiłem teren, który chciałem kupić dla moich zwierząt, ale zaproponowana cena 700 tysięcy za dwa hektary łąki mnie przerosła - mówi Super Expressowi Nadolski. 

Dramatyczna sytuacja finansowa zmusiła społecznika do błyskawicznej ewakuacji całego dobytku i żywego inwentarza. Tylko i wyłącznie dzięki uprzejmości okolicznych mieszkańców ptasi azyl nie wylądował z dnia na dzień pod gołym niebem.

To jednak tylko sytuacja przejściowa, bo miejsce, w którym teraz jesteśmy to działka budowlana i musimy je wkrótce opuścić - mówi Nadolski, który rozpoczął zbiórkę w internecie na zakup nowego miejsca dla swoich zwierząt. 

Będę bardzo wdzięczny za każdą pomoc - mówi Piotr Nadolski. 

Każdy, kto chce wesprzeć działalność charytatywną, może przekazać środki finansowe bezpośrednio na konto organizacji. Wpłaty obsługiwane są systemem BLIK pod numerem telefonu 577818997 lub tradycyjnym przelewem bankowym na rachunek PKO: 33102022120000580204745644. Władze Skrzydła Lasu zachęcają również do odprowadzania 1,5% podatku dochodowego na numer KRS 0001056524 oraz wspierania oficjalnej zrzutki założonej w serwisie pomagam.pl.

Pokazowe karmienie w myślęcińskim zoo to prawdziwy hit! Byliśmy na miejscu