Wszystko wydarzyło się w minioną sobotę, 6 czerwca, we wczesnych godzinach porannych. Służby ratunkowe zostały poinformowane o płonącym budynku rekreacyjnym w miejscowości Grabce (powiat koniński) dokładnie o 5:27.
Kiedy pierwsze jednostki przyjechały we wskazane miejsce, drewniana konstrukcja płonęła już jak pochodnia. Na zewnątrz przebywał poszkodowany nastolatek. Z powodu rozległych poparzeń i silnego wstrząsu komunikacja z nim była utrudniona. Udało mu się tylko powiedzieć strażakom, że w płomieniach uwięziony jest ktoś jeszcze.
Akcja ratunkowa rozpoczęła się bezzwłocznie. Z żywiołem walczyło kilkanaście jednostek strażackich, zarówno z Państwowej Straży Pożarnej w Koninie, jak i z lokalnych Ochotniczych Straży Pożarnych. Ogień rozprzestrzeniał się w błyskawicznym tempie ze względu na rodzaj materiału, z jakiego wykonano budynek.
Gdy pożar udało się opanować, a ratownicy mogli wejść do środka, potwierdził się najgorszy scenariusz. Wśród spalonych resztek budynku natrafiono na zwłoki nastolatki. Według wstępnych informacji zebranych przez policjantów ofiara miała 17 lub 18 lat i nie zdążyła uciec z pułapki.
Chłopak, któremu udało się uratować z pożaru, przebywa obecnie w placówce medycznej z powodu oparzeń. Reporterka „Super Expressu” ustaliła, że ofiary nie pochodziły z Grabców. Jak wyjaśnił lokalny sołtys, teren, na którym doszło do tragedii, jest przeznaczony głównie pod rekreację.
Przyczyny pojawienia się ognia pozostają na ten moment tajemnicą. Służby biorą pod uwagę różne opcje, od zwarcia w instalacji po nieumyślne wywołanie pożaru.
Czynności wyjaśniające prowadzone są przez funkcjonariuszy policji oraz prokuratora.
Zajmujemy się sprawą, to bardzo wczesny etap śledztwa – powiedziała „Super Expressowi” Sylwia Lewandowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Koninie.