Z doniesień „Głosu Wielkopolskiego” wynika, że dramatyczna sytuacja miała miejsce na osiedlu Powstań Narodowych w Poznaniu. Lokatorzy od dłuższego czasu zmagają się z fetorem, plagą much i wędrującymi larwami. Źródłem problemu okazało się ciało jednego z mieszkańców, które przez wiele miesięcy rozkładało się w zamkniętym lokalu.
Sąsiedzi relacjonują, że 72-latek, znany z gromadzenia odpadków w swoim mieszkaniu, zniknął z ich oczu już we wrześniu ubiegłego roku. Makabrycznego odkrycia dokonano dopiero w maju, gdy nieznośny zapach oraz robactwo zmusiły mieszkańców do interwencji. Chociaż szczątki mężczyzny zostały zabrane, fetor oraz insekty nadal stanowią ogromny problem.
Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że lokal został zabezpieczony policyjnymi plombami. Przedstawicielka Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Młodych”, Julia Tritt-Stachowska, przekazała w rozmowie z „Super Expressem”, że w połowie maja zdezynfekowano całą klatkę schodową, łącznie z poręczami i parapetami.
Rozumiemy niepokój mieszkańców związany z utrzymującym się zapachem oraz pojawieniem się owadów. Spółdzielnia nie ma jednak możliwości samodzielnego wejścia do mieszkania. Lokal nie pozostaje w naszej dyspozycji, nie posiadamy do niego kluczy ani kontaktu z rodziną zmarłej osoby - mówi rzeczniczka.
Prokuratura zaznacza, że przekazanie mieszkania osobie uprawnionej będzie możliwe dopiero po oficjalnym potwierdzeniu tożsamości zmarłego.
Po zakończeniu działań służb Spółdzielnia ponownie przeprowadzi dezynfekcję i dezynsekcję klatki schodowej oraz pionów wentylacyjnych - dodaje Tritt - Stachowska.