Spis treści
Tragedia w Nowych Skalmierzycach. Dariusz O. nie pogodził się z rozstaniem
Początkowo Dariusz oraz Danuta mieszkali po prostu w tym samym bloku w wielkopolskich Nowych Skalmierzycach. Z czasem regularne pogawędki przed budynkiem przerodziły się w głębszą relację. Niepełnosprawność mężczyzny zupełnie im nie przeszkadzała w komunikacji, a znajomość kwitła z każdym miesiącem. Znajomi pary wspominają ich wyjątkową więź.
Rozmawiali ze sobą na migi, Darek też czytał z ruchu warg
Wkrótcezostali oficjalnie parą. Spędzali razem mnóstwo czasu, organizowali wspólne wyjazdy, widywali się na niedzielnych obiadach i nierzadko u siebie nocowali. Kilka miesięcy przed morderstwem wspólnie świętowali nawet na zabawie weselnej jednego z sąsiadów z osiedla. Po upływie trzech lat Danuta M. doszła jednak do wniosku, że ta relacja nie ma przed sobą przyszłości. Kobieta zaczęła spotykać się z nowym znajomym. Przeprowadziła z 60-latkiem otwartą rozmowę, mając nadzieję, że ten ze spokojem zaakceptuje odrzucenie. Zaproponowała mu pozostanie na stopie przyjacielskiej, kategorycznie kończąc jednak związek romantyczny na rzecz nowego partnera.
To mnie bardzo zabolało i przygnębiło
- tak wspominał ten moment Dariusz O., który od tej pory skupił się wyłącznie na planowaniu śmierci. Na początku rozważał samobójstwo poprzez rzucenie się pod pociąg lub koła tira, jednak ostatecznie uznał, że życie powinna stracić również jego dawna sympatia.
Chciałem, żebyśmy zmarli razem
- wyznał.
Makabryczny plan Dariusza O. Wtargnął do mieszkania 54-latki
Morderca postanowił uderzyć 16 listopada 2021 roku. Wykorzystał pretekst w postaci problemów z dawkowaniem lekarstw, aby wejść do mieszkania 54-latki. Kobieta niczego nie podejrzewała i wpuściła sąsiada do środka, kontynuując rozmowę telefoniczną. Dariusz O. natychmiast po cichu zamknął zamek od wewnątrz. Z przygotowanego pakunku wyciągnął krzyż oraz świecę, co w jego mniemaniu stanowiło symbol miłości i ostatecznego pożegnania. Kiedy zszokowana gospodyni odłożyła słuchawkę i zapytała o cel tych rekwizytów, 60-latek brutalnie zapowiedział krwawą rozprawę.
Zabiję cię, bo mnie nie kochasz
Mężczyzna rzucił się na bezbronną kobietę z ostrym narzędziem. Danuta M. usiłowała się osłaniać, ale sprawca dźgał ją bez opamiętania.
Przestałem, kiedy upadła
- przyznał sprawca.
Przed obliczem sądu przyznał później, że stracił rachubę zadawanych ciosów. Niepokojące odgłosy zaalarmowały innych mieszkańców bloku, jednak na ratunek było już zbyt późno. Kiedy 54-latka wykrwawiała się na podłodze, morderca zranił się nożem w powłoki brzuszne.
Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, odnaleźli w mieszkaniu zwłoki kobiety i poranionego mężczyznę
- takie informacje przekazała Małgorzata Michaś, reprezentująca ostrowską komendę policji.
Chciałem się zabić
Śledczy szybko rozwikłali zagadkę i oskarżyli 54-latka o zabójstwo z premedytacją, udowadniając mu skrupulatne przygotowania.
Od około trzech miesięcy planował podjęcie działań. Udał się na miejsce nie tylko z nożem, świeczkami, ale też kalendarzem, w którym zapisał datę zbrodni
- rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, Maciej Meler, potwierdził te ustalenia tuż po odkryciu zbrodni. Data 16 listopada nie była dziełem przypadku - tego dnia wypadała rocznica śmierci dziadka i wujka mordercy.
Wyrok dla sprawcy z Nowych Skalmierzyc. Sąd w Kaliszu skazał 60-latka
Tuż po krwawym incydencie ciężko ranny Dariusz trafił na stół operacyjny. Zaledwie dwanaście miesięcy później stanął przed Sądem Okręgowym w Kaliszu. Rozprawa zakończyła się w błyskawicznym tempie dwóch dni, ponieważ sprawca nie kwestionował swojej winy.
Drugi raz bym tego nie zrobił
- zarzekał się przy pomocy biegłego tłumacza języka migowego, tłumacząc swój czyn potężnym ładunkiem emocjonalnym.
Byłem zazdrosny
- przyznał. Wymiar sprawiedliwości wymierzył mu ostatecznie karę 15 lat pozbawienia wolności.
Przygotowywał się do popełnienia tej zbrodni, ale nie można powiedzieć, że jest to osoba głęboko zdemoralizowana, co do której nie można przyjąć na przyszłość, że może się co do niej powieść proces resocjalizacji. Właśnie tymi względami sąd kierował się wymierzając karę 15 lat pozbawienia wolności
- tak uzasadnił wyrok sędzia Marek Urbaniak, zamykając sprawę morderstwa w Nowych Skalmierzycach.