Niestety wciąż wiele osób zapomina, że zwierzę to nie jest przedmiot służący do zabawy. Podobny los spotkał kucyka Wacka, z którym wiąże się szokująca historia.
Szybko wyszło na jaw, że koń zakupiony jako żywa maskotka dla najmłodszych błyskawicznie stał się uciążliwym balastem. Zaskakujący jest fakt, że czworonóg nigdy nie został przebadany przez lekarza weterynarii.
Wacek przeszedł ogromne cierpienie, pozostawiony samemu sobie przez nieodpowiedzialnych opiekunów.
W momencie przeprowadzania interwencji sytuacja czworonoga była absolutnie dramatyczna. Stworzenie było skrajnie wycieńczone, pozbawione odpowiedniego nawodnienia i przeraźliwie chude. Szokujący jest fakt, że opiekunowie karmili kucyka kiszonymi ogórkami. Po szybkiej akcji ratunkowej pacjent został natychmiast przetransportowany do kliniki weterynaryjnej.
Dostaliśmy informację o kucyku, który jest zaniedbany, wychudzony i chory - o sprawie opowiada Danuta Kwiatkowska, inspektorka Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Doniesienia były dla obrońców praw zwierząt bardzo alarmujące.
Razem z biegłą weterynarz i z Fundacją Przyjaciele Zwierząt w Gnieźnie od razu pojechaliśmy na miejsce - opowiada Kwiatkowska.
Kucyk mieszkał w blaszaku, do którego miał małe wejście. Dodatkowo miał rany na całym ciele i powykrzywiane kopyta - poważna choroba postępowała przez skrajne zaniedbanie - mówi Kwiatkowska.
Tuż przed interwencją kopyta zostały skrócone, niestety nie była to profesjonalna korekcja wykonana przez kowala. Chore kopyta skrócono w drastyczny sposób, co nie tylko nie przyniosło kucykowi ulgi w bólu, ale też spowodowało utrudnienie właściwego leczenia - mówi Kwiatkowska.
Właściciele zrzekli się kucyka na rzecz naszej Fundacji, dzięki czemu mogliśmy natychmiast rozpocząć walkę o jego zdrowie. Trafił do Szpitala dla Koni doktora Michała Stachowiaka, gdzie natychmiast został on nawodniony i zaopatrzony przeciwbólowo - mówi Kwiatkowska.
Lekarze przeprowadzili kompleksowe badania, ustalając szczegółową ścieżkę terapii i angażując do pomocy fachowego kowala. Wstępne rokowania były na tyle pesymistyczne, że weterynarze poważnie rozważali możliwość uśpienia zwierzęcia. Obecnie jednak z kliniki napływają znacznie bardziej optymistyczne informacje o zdrowiu Wacka.
Wacek zaczął już lepiej jeść, po tarnikowaniu zębów musiał się po prostu przyzwyczaić do nowego sposobu gryzienia. W tej chwili zjada trawokulki i lekkostrawną papkę przygotowywaną dla koni, które potrzebują bardziej delikatnego żywienia. Jest już odrobaczony, a w najbliższym czasie zostanie zaszczepiony przeciwko grypie i tężcowi - mówi Super Expressowi Kwiatkowska.
Powrót do zdrowia uratowanego konia to proces, który zajmie wiele miesięcy, w związku z czym organizacja Fundacja Przyjaciele Zwierząt z Gniezna zaapelowała o wsparcie finansowe, inicjując celową zbiórkę środków na rzecz poszkodowanego kucyka.
Szczegóły dostępne TUTAJ.