Mieszkańcami wielkopolskiego Błociszewa wstrząsnęła seria krwawych ataków na bezbronne zwierzęta. Proceder wyszedł na jaw, kiedy miejscowi powiadomili personel pobliskiego Schroniska w Gaju o pierwszym rannym kocie. Przerażony czworonóg unikał kontaktu z ludźmi i próbował się ukryć, jednak od razu było widać, że zwierzę padło ofiarą brutalnych tortur oraz dotkliwego okaleczenia.
Okazało się, że pierwszy odnaleziony kot został częściowo oskalpowany. Niedługo później do placówki zaczęli przychodzić właściciele innych czworonogów z tej samej wsi, u których odkryto identyczne rany. Początkowo część osób zakładała, że obrażenia mogły być wynikiem nieszczęśliwych wypadków lub ataków dzikich drapieżników. Niestety, okaleczonych w ten sposób zwierząt nie udało się uratować.
Kolejny drastyczny przypadek odnotowano 1 listopada, kiedy do schroniska w Gaju przywieziono następnego czworonoga z Błociszewa. Kot miał zerwaną skórę wzdłuż kręgosłupa od lędźwi aż po samą głowę i mimo wysiłków również nie przeżył. Lekarze weterynarii nie mają wątpliwości, że za tymi obrażeniami stoi człowiek działający celowo i z pełną premedytacją. W sprawę tej bezwzględnej, seryjnej przemocy zaangażował się już Wielkopolski Inspektorat Ochrony Zwierząt oraz funkcjonariusze policji.
Prowadzimy śledztwo w tej sprawie - mówi młodszy aspirant Dawid Kostrzewa, rzecznik prasowy policji w Śremie.
W poszukiwania sprawcy zaangażowali się również wolontariusze oraz pracownicy Fundacji Schronisko w Gaju. Osoby te na co dzień niosą pomoc poszkodowanym czworonogom i edukują w kwestii humanitarnego traktowania, a teraz apelują o wsparcie w ujęciu oprawcy.
Zawsze powtarzamy: nie bądź obojętny wobec cierpienia zwierzęcia. Reaguj! Teraz też prosimy: jeśli ktoś widział podejrzaną osobę lub podejrzewa, kto może stać za tymi działaniami, niech zgłosi się do Komendy Powiatowej Policji w Śremie lub skontaktuj ze Schroniskiem w Gaju - mówi Grzegorz Kałużny ze Schroniska.