Makabra w Jarocinie. Sąsiedzi wezwali policję, 40-latek konał od ciosów siekierą!

2026-07-06 18:53

Wstrząsające wydarzenia w Jarocinie (woj. wielkopolskie). Wezwani na interwencję policjanci znaleźli w mieszkaniu 40-latka z głębokimi ranami od uderzeń siekierą. Pomimo błyskawicznej akcji ratunkowej poszkodowany zmarł w szpitalu, a sprawa szybko przybrała nieoczekiwany obrót.

Włączone sygnały świetlne na dachu radiowozu w nocy. O brutalnym ataku w Jarocinie przeczytasz na Eska Poznań.
Autor: Fotodax/ Shutterstock

Tragedia rozegrała się pod koniec czerwca na jednym z osiedli w Jarocinie. Mieszkańcy bloku usytuowanego przy ulicy Św. Ducha zaalarmowali służby, ponieważ z jednego z lokali dochodziły wyjątkowo niepokojące hałasy. Roztrzęsieni świadkowie relacjonowali, że zza drzwi dobiegały nieludzkie krzyki. Funkcjonariusze, którzy zjawili się pod wskazanym adresem, natknęli się na dramatyczny widok.

W mieszkaniu zastano dwie osoby. Jedna z nich - 40-letni mężczyzna - miał widoczne rany cięte ciała - informowała asp. sztab. Agnieszka Zaworska z jarocińskiej policji.

Mundurowi błyskawicznie zabezpieczyli miejsce zdarzenia, mając pewność, że w lokalu rozegrał się krwawy dramat. Zmasakrowany 40-latek posiadał rozległe obrażenia dolnych partii ciała. Wewnątrz przebywał także 57-letni mężczyzna, którego natychmiast zatrzymano do wyjaśnienia sprawy. Badanie alkomatem wykazało u niego znaczną nietrzeźwość, sięgającą ponad 1,2 promila. Dalsze czynności śledcze pozwoliły ustalić, że tuż przed interwencją patrolu przez okno salwowała się ucieczką grupa innych uczestników spotkania. Kryminalni szybko namierzyli i ujęli zbiegów, którymi okazali się mężczyźni w przedziale wiekowym od 25 do 49 lat.

Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy pozwolił na szybkie wyciągnięcie konsekwencji. Jak przekazał opinii publicznej Maciej Meler, reprezentujący Prokuraturę Okręgową w Ostrowie Wielkopolskim, dwie osoby odpowiedzą za czynny udział w brutalnym pobiciu z wykorzystaniem niebezpiecznego przedmiotu. Decyzją sądu podejrzani zostali już tymczasowo odizolowani w areszcie.

Śledczy nie poprzestali na tym, ponieważ dwóm kolejnym zatrzymanym przedstawiono zarzuty udzielenia pomocy sprawcom. Lokatorzy pobliskich budynków przyznają z goryczą, że tragiczny finał był w tym miejscu tylko kwestią czasu. Wskazują, że gospodarz feralnego lokalu notorycznie organizował u siebie uciążliwe i mocno zakrapiane spotkania towarzyskie.

To były prawdziwe, głośne libacje - mówi Super Expressowi jedna z mieszkanek bloku przy ul. Świętego Ducha.

Pokój Zbrodni - Zabójstwo Anny z Raszyna