Lekarzom nie udało się ocalić życia 46-letniej Hanny. Kobieta padła ofiarą brutalnego ataku ze strony swojego byłego partnera, 51-letniego Remigiusza Z., który nie potrafił pogodzić się z rozpadem związku. Tragedia rozegrała się 15 sierpnia 2026 roku w Swarzędzu. To właśnie wtedy przypadkowi świadkowie odkryli nieprzytomną 46-latkę na klatce schodowej, zaledwie kilka kroków od jej własnego mieszkania. Kobieta miała ranę postrzałową głowy, a na miejsce błyskawicznie zadysponowano ratowników medycznych, którzy przetransportowali ją do placówki leczniczej. Niestety, mimo heroicznych wysiłków personelu medycznego, pacjentka zmarła. Smutne informacje jako pierwszy przekazał dziennik „Fakt”, a doniesienia te potwierdził w rozmowie z gazetą sierżant Michał Wiśniowski z wielkopolskiej policji. Śledczy ustalili, że sprawca użył broni czarnoprochowej. Choć 51-latek rzucił się do ucieczki, policyjna obława z użyciem dronów i psów tropiących szybko przyniosła rezultaty.
Sąsiedzi zamordowanej przyznali w rozmowie z „Super Expressem”, że po ataku bali się opuszczać swoje mieszkania, jednak funkcjonariusze nieustannie patrolowali okolicę. Intuicja nie myliła mundurowych, ponieważ napastnik pojawił się pod budynkiem nieco ponad dobę po zdarzeniu i natychmiast wpadł w ręce stróżów prawa. „Policjanci cały czas byli też tutaj niedaleko kamienicy” – opisywali mieszkańcy. Według relacji jednego z sąsiadów, mężczyzna wrócił na miejsce zbrodni w konkretnym celu. „Chciał zabrać swój rower” – skwitował świadek. Hanna, która na co dzień pracowała jako spokojna sprzedawczyni w lokalnym sklepie, spędziła z Remigiuszem Z. kilkanaście lat, a owocem ich związku jest nastoletnia córka. Otoczenie pary przyznaje, że 51-latek miał skłonności do agresji i chętnie sięgał po alkohol, przez co lokalna społeczność starała się schodzić mu z drogi.
Agresywne zachowania mężczyzny dawały się we znaki mieszkańcom już wcześniej. Jedna z lokatorek relacjonowała, że nikt nie spodziewał się, że w szopce zajmowanej przez 51-latka znajduje się ukryta broń. „Poszarpał mojego męża, rozwalił dzieciom plac zabaw na podwórku” – przyznała sąsiadka w rozmowie z mediami. Znajomi ofiary podkreślają, że 46-latka od dłuższego czasu planowała zakończyć nieszczęśliwą relację, jednak wielokrotnie dawała partnerowi kolejne szanse, co tylko potęgowało kłopoty. „Hania chciała już się z nim rozstać dawno, bo nie była z nim szczęśliwa, ale dawała mu kolejne szanse i tak problem narastał. Tym razem nie chciała go już widzieć, na pewno nie spodziewała się, że może być zdolny do takiego bestialstwa” – tłumaczyli bliscy Hanny.
Morderstwo w Swarzędzu. Remigiusz Z. strzelił do byłej partnerki z miłości?
Lokalna społeczność jest przekonana, że bezpośrednim motywem tej zbrodni było ostateczne odrzucenie przez kobietę. Z zeznań samego podejrzanego, złożonych w prokuraturze, wyłania się jednak szokujące tłumaczenie – mężczyzna stwierdził, że oddał strzał do Hanny z miłości. Mieszkańcy kamienicy dodają, że po wyprowadzce Remigiusz Z. wciąż wracał na podwórko i spędzał czas w pobliskiej szopce, rzekomo z powodu dostępu do sieci. „Już jak się wyprowadził z kamienicy, wracał tutaj i przesiadywał w szopce na podwórku, bo podobno miał tutaj internet” – wyjaśniali sąsiedzi. Najbliższa rodzina Hanny przez kilka dni czuwała przy jej szpitalnym łóżku w Poznaniu, mając nadzieję na poprawę jej krytycznego stanu. Niestety, życia kobiety nie udało się uratować.
W związku ze śmiercią pokrzywdzonej, organy ścigania najprawdopodobniej zaostrzą kwalifikację czynu. 51-latkowi może teraz grozić kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.