Dlaczego ogrodzenia przy autostradach są tak ważne? Chronią kierowców przed zwierzętami
Płoty stawiane wzdłuż dróg ekspresowych i autostrad nie są tam bez powodu. Ich głównym zadaniem jest oddzielenie pędzących samochodów od dzikich zwierząt, które mogłyby nagle wyskoczyć na jezdnię. Drogowcy planują specjalne przejścia dla saren czy dzików, ale reszta trasy musi być szczelnie zamknięta, by nikomu nie stała się krzywda. Jeśli ktoś zostawi otwartą bramę lub zniszczy siatkę, robi śmiertelną pułapkę.
One chronią nas, kierowców, przed wtargnięciem zwierząt na drogę. Budując drogę, planujemy też miejsca migracji zwierząt, czyli przejścia dla zwierząt, gdzie te zwierzęta przekierowujemy i one mogą przejść. No a po to są też i płoty, i bramy, po to, żeby nie doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji, czyli wtargnięcia zwierzęcia na autostradę czy na drogę ekspresową - powiedziała Alina Cieślak, rzeczniczka GDDKiA.
Problem polega na tym, że zwierzę, które wejdzie przez otwartą bramę na drogę, często nie potrafi już z niej uciec. Hałas i pędzące auta płoszą je, a ogrodzenie z drugiej strony staje się dla niego barierą nie do przebicia. To prosta droga do poważnego wypadku, w którym ucierpieć może nie tylko zwierzę, ale przede wszystkim ludzie siedzący w samochodach.
Grzybiarze i kierowcy niszczą bramy na trasach szybkiego ruchu. Szukają skrótów do lasu
Mimo jasnych zakazów, zabezpieczenia przy drogach są regularnie niszczone przez ludzi. Największy problem pojawia się w sezonie na grzyby. Amatorzy leśnych zbiorów potrafią przecinać kłódki i łańcuchy, żeby tylko zaparkować bliżej lasu lub wejść w głąb kniei bez nadkładania drogi. Służby drogowe często znajdują poodginane siatki i zniszczone furtki, które powinny być zawsze zamknięte.
Zdarza się, że ludzie chodzą na grzyby, otwierają te bramy i idą zbierać. No to jest sytuacja, która absolutnie nie powinna mieć miejsca. One nie mogą być otwierane. Są sytuacje, kiedy zdarzy się coś na drodze i kierowcy sami otwierają te bramy i przejeżdżają. To też jest absolutnie zabronione, za to jest przewidziany mandat - mówiła Alina Cieślak.
Oprócz grzybiarzy, kłopoty sprawiają też sami kierowcy. Gdy na trasie pojawi się korek lub wypadek, niektórzy na własną rękę próbują otwierać bramy awaryjne. Chcą w ten sposób zjechać na drogi dojazdowe i ominąć zator, nie czekając na pomoc służb. Takie samowolne działanie jest skrajnie niebezpieczne, bo bramy te są przeznaczone wyłącznie dla policji, straży pożarnej i karetek pogotowia w wyjątkowych sytuacjach.
Kara za otwieranie bram awaryjnych na autostradzie. Można trafić do więzienia na 8 lat
Kary za niszczenie płotów i nielegalne otwieranie wjazdów są bardzo surowe. Nie zawsze kończy się tylko na mandacie wypisanym przez policję. Jeśli takie działanie doprowadzi do niebezpiecznej sytuacji na drodze, sprawca może trafić przed sąd. Drogowcy nie muszą już polegać tylko na własnych kontrolach, bo coraz częściej pomagają im inni kierowcy, którzy nagrywają wandali kamerami samochodowymi i przesyłają filmy służbom.
Jeżeli taka sytuacja czy do nas, czy do policji dojdzie, jak widzimy, mamy nagranie, no to jest czyn zagrożony karą więzienia nawet do 8 lat. Jeżeli taka brama zostanie otwarta i zwierzę wtargnie na drogę ekspresową, ono nie będzie miało możliwości wyjścia z tej drogi, ponieważ są płoty, zabramowanie i bardzo niebezpieczna sytuacja, gdzie może dojść do nie tylko jednej, ale kilku takich groźnych sytuacji - ostrzega rzeczniczka GDDKiA.
W samej Wielkopolsce najwięcej takich przypadków odnotowuje się na trasach S10, S5 oraz na autostradzie A2 między Koninem a Dąbiem. Z kolei w województwie lubuskim na trasie S18 policja tylko w zeszłym roku wystawiła ponad 30 mandatów za podobne wybryki. Służby apelują o rozsądek, bo każda zniszczona siatka czy otwarta furtka to realne zagrożenie dla życia wszystkich osób podróżujących trasą szybkiego ruchu.