Kontrowersje wokół płacy minimalnej
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk ogłosiła w Polskim Radiu kilka dni temu, że w związku z wdrożeniem unijnej dyrektywy chce, by płaca minimalna wynosiła 60 procent średniego wynagrodzenia. Oznaczałoby to, że według danych z kwietnia 2024 pensja minimalna w Polsce mogłaby wynosić brutto 4963,19 PLN. Byłby to wzrost o 720 złotych rok do roku, więc o ponad 15 procent.
Eksperci nie są zachwyceni planami ministry
Ekonomiści są zgodni, że wprowadzenie tej zasady mogą spowodować wzrost szarej strefy w pensjach. Sama dyrektywa nie reguluje wysokości płacy minimalnej, jedynie częstotliwość jej zmiany i sposób naliczania. Mówią m.in. o "zadekretowaniu bogactwa", czy ryzyku tego, że zagranicznym inwestorom nie będzie opłacało się zatrudniać w Polsce.
Pracodawcy krytycznie o propozycjach zmian
O ile związki zawodowe są zachwycone zmianami, o tyle tak drastyczny i kolejny, skokowy wzrost płac dla pracodawców oznacza duże wzrosty kosztów i być może zmusi pracodawców do wyjścia na szarą strefę. Szczególnie to może dotknąć mikroprzedsiębiorstwa.
Zobaczcie zdjęcia kultowego sklepu papierniczego w Poznaniu tuż przed zamknięciem
Polecany artykuł: