To był odwet za wymyśloną krzywdę, bo do dramatu w Śremie by nie doszło, gdyby córka Mariusza Z. nie wymyśliła oskarżenia wobec kolegi, że ją upił i próbował zgwałcić. Kłamstwa opowiedziała swojemu ojcu, a ten wymyślił plan zemsty i zgotował nastolatkowi piekło 13 kwietnia 2025 roku.
Postanowiłem, że po prostu dam mu wpier**l - mówił policjantom Mariusz Z., który razem ze swoimi kolegami Franciszkiem G., Michałem L. i Jarosławem J. wciągnęli Kacpra do samochodu i zawieźli nad jezioro.
Wszyscy mieli już na koncie kryminalną przeszłość, ale tym razem mocno wczuli się w rolę „wymierzających sprawiedliwość”. Problem w tym, że próby gwałtu nie było, a córka Mariusza Z. ani on sam nie zgłosili sprawy na policję. Postanowili go jednak uprowadzić…
Na głowę naciągnęli chłopakowi foliowy worek, wyrzucili jego telefon. Najgorsze miało dopiero nadejść. Nad jeziorem porywacze przygnietli Kacpra do ziemi i kilka razy próbowali go zgwałcić teleskopową pałką.
Słyszał też groźby, że zostanie zabity - mówił Paweł Gryziecki z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Wszyscy mężczyźni za to, co zrobili (a także między innymi za posiadanie narkotyków) zostali skazani na więzienie. Był to już drugi wyrok w tej sprawie, ale Sąd Apelacyjny podtrzymał ustalenia Sądu Okręgowego. Zgodnie z prawomocnym wyrokiem Mariusz Z. - pomysłodawca samosądu, organizator i główny wykonawca ma odsiedzieć w więzieniu siedem lat.
Franciszka G. Idzie za kratki na pięć i pół roku więzienia, Michał L. na sześć i pół roku, natomiast Jarosław J., kierowca - który siedział przez cały czas w aucie - na półtora roku.
Najmłodszy ze sprawców Franciszek G. ma dziś 18 lat. W chwili przestępstwa nie był jeszcze pełnoletni.