Kierowcy z Poznania, przyłączają się do europejskiego pozwu przeciwko firmie Uber. Wśród nich jest Pan Mikołaj, który od pięciu lat jeździ na "aplikacji". Jak twierdzi, lubi swoją pracę, ale ma zastrzeżenia co do przejrzystości wypłat.
Teraz prowizja jest właśnie dynamiczna, także my sami nie wiemy. Jest to trochę jak loteria. Sami nie wiemy ile zarobisz za dany przejazd. Praktycznie w każdym przejeździe kwota jest o troszeczkę zaniżona.
To jest główny zarzut ujęty w pozwie zbiorowym przeciwko firmie. Według relacji kierowcy, Uber obniżał także wypłatę za przejazd, jeśli prowadzący wybrał inną trasę niż wskazywała aplikacja. Sama firma w przesłanym oświadczeniu "kategorycznie odrzuca zarzuty" autorów pozwu. Dodaje że "zdecydowana większość" łącznej kwoty za kurs trafia do kierowców i że prowizja jest "zasadniczo stabilna".
Oczekuję jakiejś sprawiedliwości za moje po prostu popsute nerwy, poczucie bycia, że tak powiem, oszukanym. Choć nie mówię, że firma oszukuje, ona po prostu działa na niejasnych zasadach.
Uczestnicy pozwu domagają się od firmy odszkodowań oraz przestrzegania przepisów RODO.