Mierzący pięćdziesiąt metrów długości i wznoszący się na ponad dziesięć metrów obiekt w poznańskiej Dolinie Szklarki to już wyłącznie historia. Konstrukcja zlokalizowana w leśnictwie Antoninek została całkowicie wyłączona z użytku, ponieważ drewno padło ofiarą agresywnego pasożyta. Eksperci wskazują, że winę za ten stan rzeczy ponoszą poważne błędy popełnione podczas budowy ścieżki w okolicach Malty.
Ścieżkę zamknęliśmy w grudniu, ale teraz już wiemy, że nie otworzymy jej szybko, choć mieliśmy takie nadzieje. Właśnie otrzymaliśmy ekspertyzy, że jest w fatalnym stanie. Zaatakował ją grzyb - niszczyca płotowa - mówi w rozmowie z "Super Expressem" dyrektor Polakowski.
Aktualna sytuacja wymaga przeprowadzenia kapitalnego remontu całego szlaku turystycznego. Niewykluczone, że niezbędna okaże się całkowita rozbiórka uszkodzonego obiektu, po której nastąpi odbudowa od fundamentów.
Przedstawiciele magistratu tłumaczą, że użyty do budowy materiał został niewłaściwie zaimpregnowany. Dodatkowo wykonawca dostarczył niepoprawne wytyczne dotyczące późniejszej konserwacji struktury. W rezultacie grzybnia błyskawicznie wniknęła w głąb surowca, niszcząc całkowicie najważniejsze punkty nośne, przez co miasto musi teraz podjąć trudną decyzję o przyszłości przeprawy.
Inwestycję zrealizowano cztery lata temu w ramach rozbudowy rekreacyjnej infrastruktury wokół leśnictwa Antoninek. Spacer drewnianą kładką trwał bardzo krótko, ale przyciągał ogromne rzesze mieszkańców stolicy Wielkopolski i spacerowiczów.
Trwają rozmowy z radcami miejskimi, jakie podejmiemy kroki, ale skłaniamy się do roszczeń wobec wykonawcy - mówi Polakowski.