24-letnia Wiktoria straciła szansę na macierzyństwo. Znany profesor stanął przed sądem!

2026-06-25 14:54

Przed sądem stanął profesor Dariusz S., znany poznański specjalista w dziedzinie ginekologii operacyjnej. Według ustaleń śledczych, lekarz dokonał nieuzasadnionego radykalnego usunięcia macicy u 24-letniej pacjentki. Prokuratura twierdzi, że nie było do tego wskazań medycznych.

Usunięcie narządów rodnych to ogromna tragedia dla młodej dziewczyny, która bezpowrotnie straciła szansę na biologiczne macierzyństwo. Jako pierwszy sprawę ujawnił dziennikarz „Gazety Wyborczej” w Poznaniu, określając pozbawienie płodności 24-letniej Wiktorii mianem największej afery w dziejach tamtejszej ginekologii.

Przez okres dwóch lat profesor Dariusz S. sprawował funkcję ordynatora oddziału ginekologicznego w szpitalu im. Raszei. To właśnie w tej placówce, jak ustalili śledczy, miało dojść do rzekomego przestępstwa.

24-latka pojawiła się w placówce medycznej wiosną tego roku, skarżąc się na dolegliwości bólowe w obrębie jamy brzusznej. Wyniki badań sugerowały obecność zmiany na jajniku, co nasuwało podejrzenie guza. Pacjentka została zakwalifikowana do zabiegu, który przeprowadził osobiście ordynator oddziału. Niestety, w trakcie procedury prawdopodobnie doszło do pomyłki.

Z ustaleń wynika, że profesor Dariusz S. w pierwszej kolejności usunął zmieniony chorobowo jajnik. Lekarz nie zaczekał jednak na wyniki analizy histopatologicznej i podjął decyzję o wycięciu również drugiego jajnika, obu jajowodów oraz macicy.

W toku postępowania wyszło na jaw, że ginekolog dokonał wycięcia narządów rozrodczych, nie dysponując pełną i świadomą zgodą młodej kobiety na tak rozległy zabieg oraz jego nieodwracalne skutki. Ponadto, śledczy zarzucają medykowi ingerencję w dokumentację szpitalną.

Gdy sprawa ujrzała światło dzienne, szpital zdecydował się na zwolnienie lekarza. Został on oskarżony o umyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Czyn ten traktowany jest jako zbrodnia, a profesorowi grozi kara pozbawienia wolności w wymiarze od trzech do nawet dwudziestu lat.

Dodatkowo ciążą na nim zarzuty związane z poświadczeniem nieprawdy w dokumentach. Warto zaznaczyć, że na swojej witrynie internetowej medyk chwali się dorobkiem naukowym obejmującym ponad 200 publikacji. Wiele z nich ukazało się w uznanych, międzynarodowych czasopismach, a jego teksty są wykorzystywane w podręcznikach dla przyszłych i obecnych specjalistów z zakresu ginekologii i położnictwa.

Przed Sądem Okręgowym w Poznaniu rozpoczął się proces profesora. Oskarżony nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów, argumentując, że jego działania podyktowane były wyłącznie troską o życie pacjentki, które uznał za zagrożone. Twierdzi, że podczas zabiegu zauważył zmiany mogące sugerować rozsiany proces nowotworowy w obrębie jajnika. Zapewnia również, że 24-latka przed operacją została poinformowana o wszelkich możliwych scenariuszach i wyraziła na nie zgodę.

Katastrofa lotnicza bemowo