Protest przeciwko drodze Babki-Świątniki. Mieszkańcy boją się zniszczenia lasu i zabytków
W poniedziałek pod poznańskim starostwem zebrała się grupa osób, które nie zgadzają się na budowę drogi między Babkami a Świątnikami. Protestujący przynieśli transparenty z hasłami domagającymi się zostawienia lasu w spokoju i zmiany planów urzędników. Ich zdaniem obecne propozycje przebiegu trasy są bardzo szkodliwe dla przyrody i lokalnej historii. Dwa z trzech wariantów mają przechodzić przez teren zabytkowego majątku w Rogalinie, który jest chroniony jako pomnik historii. Mieszkańcy zaznaczają, że budowa w tym miejscu byłaby niszczeniem dobra narodowego. Dodatkowo obawiają się wycinki drzew w lesie ochronnym, który zatrzymuje wodę w regionie narażonym na suszę.
Jest po to, żeby uświadomić starostwu powiatowemu, że podejmuje złe decyzje. Chodzi o decyzje i warianty drogi Babki-Świątniki, które to warianty są procedowane bez udziału społeczeństwa, bez głosów ludzi, którzy tam mieszkają, bez zawiadamiania mieszkańców, obywateli o tym, co się dzieje. Jesteśmy przeciwko działaniu według specustawy drogowej i to z klauzulą natychmiastowej wykonalności. I to wszystko w sytuacji, kiedy te trzy warianty są tak bardzo destrukcyjne, bo dwa z nich przebiegają przez pomnik historii, który jest prawem chronionym zabytkiem i to zabytkiem najwyższej klasy w Polsce. [...] Jeden z nich działa destrukcyjnie na las ochronny Poznania. Jest to las, jak każdy las ochronny, niezwykle cenny, nie tylko ze względu na bardzo bogate siedliska dla zwierząt, ale przede wszystkim pełni funkcję retencji wodnej - powiedziała Magdalena Gregorek-Jakubowska, organizatorka protestu.
Ludzie domagają się, aby starostwo powiatowe wzięło pod uwagę ich zdanie i przygotowało alternatywny plan drogi. Proponują, aby nowa trasa opierała się na drogach, które już istnieją, zamiast niszczyć cenne tereny zielone.
Tajemnicza umowa na budowę trasy z Babek do Świątnik. Wicestarosta mówi o trybie niejawnym
Największe emocje podczas protestu wzbudził fakt, że umowa na projekt i budowę drogi została podpisana już 9 kwietnia 2024 roku, ale zrobiono to bez wiedzy opinii publicznej. Mieszkańcy dowiedzieli się od wicestarosty Tomasza Łubińskiego, że dokumenty są objęte tajemnicą. Według przedstawiciela powiatu taki sposób działania narzuciło Ministerstwo Infrastruktury. Ludzie czują się oszukani, ponieważ nikt nie zapytał ich o zdanie przed podjęciem kluczowych decyzji, które wpłyną na ich codzienne życie i otoczenie.
Dwa lata temu zawarliśmy umowę z Ministerstwem Infrastruktury na zaprojektowanie i wybudowanie drogi Babki-Świątniki. Umowa jest zawarta w trybie niejawnym. To jest narzucone przez ministerstwo i taka jest podstawa prawna, jak jest umowa w trybie niejawnym, to ja nie mogę pani powiedzieć dlaczego - wyjaśnił wicestarosta poznański Tomasz Łubiński.
Wicestarosta dodał również, że dokumentacja projektowa nie jest jeszcze gotowa. Urząd przyznał, że Wojewódzka Rada Ochrony Zabytków negatywnie oceniła dwa warianty drogi, które miały przecinać majątek Rogalin. Oznacza to, że urzędnicy będą musieli wziąć te uwagi pod uwagę przy dalszym planowaniu inwestycji.
Kiedy powstanie nowa droga powiatowa? Urzędnicy wyznaczyli termin do 2030 roku
Sprawa kontrowersyjnej inwestycji przeniesie się teraz na szczebel gminny do Mosiny. To właśnie tamtejszy burmistrz będzie musiał wydać decyzję środowiskową, która określi, czy i jak droga może powstać. Urzędnicy ze starostwa planują złożyć odpowiedni wniosek do końca czerwca 2026 roku. Dopiero na tym etapie mają się odbyć oficjalne konsultacje społeczne, podczas których mieszkańcy będą mogli formalnie zgłosić swoje uwagi i protesty. Cała droga z Babek do Świątnik ma zostać ukończona do 2030 roku.
Spotkaliśmy się z próbą uniku. Tak jak się spodziewałam, pan starosta próbuje unikać. Ma urlop dzisiaj, o dziwo, nie zostaliśmy o tym powiadomieni. Skończyło się obiecaniem spotkania, bardziej merytorycznie i myślę, że powiat poznański zrozumiał, że nie odpuścimy, bo nie odpuścimy - skomentowała po rozmowie z wicestarostą Magdalena Gregorek-Jakubowska.
Mieszkańcy zapowiadają, że będą bacznie przyglądać się każdemu kolejnemu krokowi urzędników. Czekają teraz na wyznaczenie terminu merytorycznego spotkania, na którym starostwo ma przedstawić więcej konkretów dotyczących przebiegu trasy. Walka o ocalenie rogalińskich zabytków i poznańskiego lasu ochronnego trwa dalej.