Afera wybuchła pod koniec tegorocznych wakacji, kiedy właścicielka koni udostępniła nagrania z monitoringu. Wideo przedstawia Aleksandrę Ch. brutalnie obchodzącą się z końmi w zamkniętym boksie. Publikacja wywołała ogromne poruszenie w internecie i pociągnęła za sobą błyskawiczne konsekwencje.
Polski Związek Jeździecki podjął decyzję o zawieszeniu sędzi, pochodzącej z województwa kujawsko-pomorskiego. Kujawsko-Pomorski Związek Jeździecki również stanowczo potępił to skandaliczne zdarzenie, zaznaczając, że nie akceptuje takiego traktowania zwierząt. W sieci pojawiła się linia obrony sugerująca, jakoby życie kobiety znalazło się w niebezpieczeństwie, a koń rzekomo przeskoczył wysokie ogrodzenie w trakcie ucieczki. Problem w tym, że do bicia doszło już w boksie.
Ustalenia prokuratury potwierdzają, że kobieta atakowała konie przy użyciu bata i własnych rąk, zadając ciosy także w okolice głowy oraz szyi. Śledczy nie mają wątpliwości, że zachowanie to wywołało u zwierząt ogromny ból i cierpienie, niosąc jednocześnie ryzyko poważnych obrażeń brzucha i oczu.
Aleksandra Marańda przekazała, że podejrzana odmówiła składania wyjaśnień i nie przyznała się do winy. Prokuratura zdecydowała jednak o bezwzględnym zakazie pracy z końmi oraz wykonywania wszelkich zawodów z nimi związanych.
Za znęcanie się nad zwierzętami sędzi jeździectwa grożą nawet trzy lata za kratkami.