Czwartek wyłonił półfinalistów nie tylko turnieju singlowego - zostali nimi Włoch Michele Ribecai, Argentyńczyk Facundo Diaz-Acosta, Czech Dalibor Svrcina oraz Brazylijczyk Gustavo Heide, ale także deblowego. Na etapie ćwierćfinału obserwowaliśmy aż siedmiu Polaków, w tym aż trzy polskie duety. Najbardziej „polskim” ćwierćfinałem było spotkanie Maks Kaśnikowski - Tomasz Berkieta kontra Szymon Walków - Sergio Martos Gornes. Polska para została przełamana w szóstym gemie i to był kluczowy moment pierwszego seta. Hiszpan i Polak zdecydowanie częściej zdobywali punkty po pierwszym serwisie (84 proc.), co miało znaczący wpływ. Kaśnikowski i Berkieta pod koniec pierwszego seta mogli odrobić stratę, ale ta sztuka im się nie udała.
Druga partia była także zacięta. Sergio Martos Gornes i Walków pokazali niezwykłą determinację pod koniec seta, gdy na tablicy wyników było 5:2 i 0:40. Później wygrali cztery piłki z rzędu i mogli się cieszyć z awansu do półfinału. Ostatecznie triumfowali 6:3, 6:2.
- Musieliśmy być bardzo uważni i tacy byliśmy. Debel to bardzo dynamiczna gra i wszystko może się szybko zmienić. Wykonaliśmy swoje zadanie - podkreślił Walków tuż po meczu.
Polak dwukrotnie triumfował w poznańskim challengerze ATP i w tym roku może ustrzelić hat-tricka. - Byłoby świetnie, ale staram się koncentrować na każdym kolejnym meczu. Czas na regenerację i będę starał się w piątek wykonać kolejne zadanie - uspokajał. - Do gry w Poznaniu mam duży sentyment. Tutaj wygrałem swój pierwszy challenger ładnych parę lat temu. W Poznaniu zawsze gra się super, bo jest bardzo dobra atmosfera. Cieszę się, że jestem tutaj po raz kolejny - dodał.
Dzień na korcie centralnym Parku Tenisowego Olimpia zamykało starcie Karola Drzewieckiego i Piotra Matuszewskiego z duetem Luca Castelnuovo oraz Akira Santillan. To był niezwykle wyrównany bój. Pierwszy set rozstrzygnął tie-break, w którym więcej zimnej krwi zachowała polska para, triumfująca 7:6 (7-5). W drugim lepszy był szwajcarsko-japoński duet, który wygrał 7:6 (8-6). Polacy mieli jednak czego żałować, ponieważ prowadzili już 6-3, ale nie wykorzystali trzech piłek meczowych. Tak więc o awansie do półfinału decydował super tie-break. W nim zachowali dużo więcej spokoju i po blisko dwóch godzinach mogli cieszyć się z awansu do półfinału.
Wczesnym popołudniem z turniejem deblowym pożegnali się Aleksander Błuś i Jan Sadzik. Większych szans nie dała im para rozstawiona z numerem drugim para Alexander Donski i Andrew Paulson, która triumfowała 6:2, 6:1.
Półfinały rozpoczną się w piątek w samo południe. Najpierw dwa starcia singlistów, a później boje deblistów. Wszystkie informacje o turnieju można znaleźć na stronie eneapoznanopen.pl.