Na Naramowicach w Poznaniu odłowiono wyjątkowo dużego żółwia, który zwrócił uwagę nie tylko rozmiarem, ale też znaczeniem dla lokalnej przyrody. Jak informuje epoznan.pl, po sprawdzeniu przez naukowców okazało się, że to samica żółwia ozdobnego, czyli gatunku uznawanego za inwazyjny.
Zwierzę zauważono w ubiegłym tygodniu. Interweniował Ekopatrol Straży Miejskiej, który odłowił gada i przekazał go do Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, gdzie miał zostać dokładnie zidentyfikowany.
Duży żółw odłowiony na Naramowicach
Żółw trafił do Pracowni Rybactwa Śródlądowego i Akwakultury Katedry Zoologii UPP. Tam doktorantka mgr Klaudia Łyczykowska rozpoznała go jako samicę żółwia ozdobnego (Trachemys scripta).
Wymiary zwierzęcia pokazują, dlaczego sprawa odbiła się szerszym echem. Samica ważyła prawie 3 kg, a długość jej karapaksu wynosiła niemal 30 cm. Według uczelni to największy osobnik tego gatunku odłowiony dotąd na terenie Poznania. Jak wynika z informacji podanych przez uczelnię, wcześniejszy rekord należał również do samicy tego samego gatunku.
Co stało się ze zwierzęciem po interwencji
Po identyfikacji i pomiarach żółw nie wrócił do środowiska. Został przekazany do jednego z legalnie działających azyli dla zwierząt, gdzie ma spędzić resztę życia. W materiale źródłowym nie podano nazwy ani lokalizacji tego miejsca.
To istotne, bo według uczelni taki osobnik pozostawiony w lokalnym środowisku mógłby stanowić zagrożenie dla rodzimej przyrody. Jednocześnie naukowcy zwracają uwagę, że wypuszczenie egzotycznego żółwia szkodzi także samemu zwierzęciu, ponieważ polskie warunki, zwłaszcza zima, nie są dla niego naturalne.
Dlaczego żółwie ozdobne są problemem?
Żółwie ozdobne są w Polsce traktowane jako gatunek inwazyjny. Uczelnia wskazuje, że wypuszczone na wolność stają się agresywnymi drapieżnikami i realnie zagrażają krajowym gatunkom. Dla mieszkańców oznacza to, że nawet pojedyncza obserwacja nad stawem, rzeką czy innym zbiornikiem wodnym może mieć znaczenie przyrodnicze.
Źródło zwraca też uwagę na drugi problem: dorosły żółw tego gatunku jest bardzo wymagający w utrzymaniu. Według informacji przekazanych przez uczelnię, aby zapewnić odpowiednie warunki osobnikowi tej wielkości, potrzebne jest ponad 400-litrowe akwaterrarium. Całość z wyposażeniem może ważyć około pół tony. Zdaniem mgr Klaudii Łyczykowskiej właśnie brak myślenia o wieloletniej opiece nad małym, kupowanym na początku zwierzęciem bywa powodem późniejszego porzucania takich gadów.
Naukowcy szacują też, że odłowiona na Naramowicach samica ma co najmniej 20 lat i przy dobrym stanie zdrowia może żyć jeszcze niemal drugie tyle. To pokazuje, że decyzja o trzymaniu takiego zwierzęcia oznacza opiekę na długie lata.
Co to oznacza dla mieszkańców?
Sprawa dotyczy przede wszystkim osób spacerujących nad wodą w Poznaniu, obserwatorów przyrody oraz tych, którzy mają lub planują hodowlę żółwi ozdobnych. Jak podaje źródło, legalne utrzymywanie żółwi tego gatunku w domowej hodowli wymaga zgody Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.
W materiale wskazano też możliwą konsekwencję dla właściciela, który pozbyłby się takiego zwierzęcia. Według źródła może to być kara do 1 mln zł. Jednocześnie w opublikowanych informacjach nie ma danych, by ustalono konkretnego właściciela odłowionej samicy z Naramowic, dlatego tej kwestii nie można przesądzać.
Naukowcy proszą o zgłoszenia
Uniwersytet Przyrodniczy apeluje do mieszkańców, by informowali o zauważonych żółwiach w Poznaniu. Chodzi o trzy podstawowe kroki: zrobić zdjęcie, zapisać lokalizację i datę obserwacji, a następnie przesłać zgłoszenie e-mailem.
To praktyczna wskazówka dla osób, które spędzają czas nad miejskimi wodami i terenami zielonymi. Im więcej takich informacji trafi do naukowców, tym łatwiej będzie ocenić skalę obecności inwazyjnych żółwi w Poznaniu. W analizowanej treści nie podano jednak czytelnego adresu e-mail do zgłoszeń.
Artykuł napisany przy wykorzystaniu AI