Spis treści
Wybuch gazu w Kaczorach koło Piły. Zniszczony dom jednorodzinny
Służby ratunkowe odebrały wezwanie na miejsce zdarzenia po godzinie 17.30. Do akcji błyskawicznie ruszyły zastępy straży pożarnej, karetki pogotowia oraz patrole policji. Po dotarciu pod wskazany adres ratownicy zastali wolnostojący budynek jednorodzinny, w którym wcześniej nastąpiła silna eksplozja wywołana prawdopodobnie przez ulatniający się gaz, jak wynika ze wstępnych ustaleń.
W rozmowie z RMF FM mł. kpt. Mateusz Kentzer, reprezentujący Państwową Straż Pożarną w Pile, poinformował, że siła eksplozji doprowadziła do poważnych uszkodzeń konstrukcji domu, a jego fragmenty stanęły w płomieniach.
Ciężko poparzony mężczyzna zabrany śmigłowcem LPR do szpitala
Na zewnątrz zniszczonego obiektu strażacy natrafili na dotkliwie poparzonego mężczyznę. Ranny zdążył poinformować ratowników, że wewnątrz płonącego budynku pozostała jeszcze jedna osoba. Do akcji wezwano załogę Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a poszkodowany został zabrany na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala.
Z ustaleń stacji TVN24 wynika, że w momencie katastrofy wewnątrz budynku jednorodzinnego znajdowały się dwie osoby, a ich wiek szacuje się na około 50 lub 60 lat.
Strażacy przeszukiwali gruzowisko w Kaczorach. Odnaleziono nieprzytomną kobietę
Kluczowym i najbardziej dramatycznym etapem całej operacji ratunkowej stała się walka o odnalezienie uwięzionej w środku kobiety. Ratownicy musieli działać dwutorowo, ponieważ jednocześnie tłumili ogień oraz przeszukiwali zawalone fragmenty konstrukcji. Informację o tym, że poszukiwana kobieta może znajdować się bezpośrednio pod gruzami, przekazał w rozmowie z Wirtualną Polską mł. kpt. Kentzer.
Jak przekazała później stacja TVN24, strażakom ostatecznie udało się dotrzeć do drugiej poszkodowanej osoby. Wydobyta z rumowiska kobieta była nieprzytomna i ratownicy od razu przystąpili do udzielania jej pomocy medycznej, a na miejsce wypadku zadysponowano drugą maszynę Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Wielka akcja służb ratunkowych po wybuchu w Kaczorach
Lokalne służby przekazały, że na miejscu katastrofy pracowało łącznie około dziesięciu zastępów straży pożarnej. Uczestniczący w akcji ratownicy dokładnie zabezpieczyli teren wokół zniszczonego domu, po czym przystąpili do skrupulatnego sprawdzania całego pogorzeliska.
Śledczy na tym etapie nie wskazują jeszcze jednoznacznego powodu dramatu, chociaż wstępne hipotezy mówią o wybuchu gazu. Ostateczne przyczyny eksplozji w domu jednorodzinnym pozostają na razie nieustalone.