To pokłosie tragicznych wydarzeń z 23 marca 2016 roku, kiedy w Żernikach z rąk swojego byłego partnera, Sławomira B., zginęła 21-letnia Monika G. Zanim doszło do tej zbrodni, obawiająca się o własne zdrowie oraz życie młoda kobieta wielokrotnie zwracała się do policji z prośbą o pomoc. Zgłaszała wówczas funkcjonariuszom, że mężczyzna znęca się nad nią psychicznie i fizycznie, a także wzywała mundurowych do interwencji z powodu jego agresywnego zachowania. Po dokonaniu morderstwa poszukiwany Sławomir B. odebrał sobie życie.
W związku z tymi wydarzeniami prokuratura postawiła w stan oskarżenia czworo funkcjonariuszy, których proces ruszył w kwietniu 2018 roku. Zarzuty przekroczenia uprawnień oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentacji usłyszeli Krzysztof W. oraz Piotr R. Pierwszy z wymienionych mundurowych prowadził, natomiast drugi nadzorował dochodzenie, które dotyczyło gróźb karalnych oraz naruszenia nietykalności cielesnej Moniki G. przez jej byłego partnera.
Czytaj też: Zasztyletował ukochaną po wspólnej kolacji. Poszło o abonament telefoniczny
Podczas pracy nad tą sprawą funkcjonariusze przygotowali cztery notatki urzędowe, z których ostatnia nosiła datę na dwa dni przed śmiercią Moniki G. Śledczy ustalili, że oskarżeni policjanci wpisali w tych dokumentach czynności, których w rzeczywistości w ogóle nie przeprowadzili.
Osobne zarzuty usłyszała policjantka Marzena L., zajmująca się postępowaniem dotyczącym psychicznego oraz fizycznego znęcania się nad 21-latką. Prokuratura oskarżyła ją o niedopełnienie obowiązków służbowych poprzez nieprzekazanie komendantowi wojewódzkiemu dwóch wniosków Moniki G. o przyznanie ochrony. Identyczny zarzut postawiono zastępcy naczelnika wydziału kryminalnego Pawłowi I., który nadzorował pracę Marzeny L. W toku postępowania sądowego Krzysztof W. oraz Piotr R. przyznali się do winy w zakresie poświadczania nieprawdy w służbowych notatkach.
Czytaj też: Piotr znęcał się nad ukochaną od lat. W końcu zadał jej śmiertelny cios
W lipcu 2024 roku przed Sądem Rejonowym Poznań - Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu zapadł wyrok uniewinniający całą czwórkę oskarżonych. Prokuratura nie zgodziła się z tym rozstrzygnięciem i złożyła apelację do sądu drugiej instancji, w której wnioskowała o uchylenie nieprawomocnego orzeczenia oraz ponowne rozpatrzenie sprawy przez sąd pierwszej instancji.
W piątek Sąd Okręgowy w Poznaniu zajął się apelacją i po przeprowadzeniu narady zdecydował o uchyleniu nieprawomocnego wyroku uniewinniającego funkcjonariuszy. Oznacza to, że sprawa ponownie trafi na wokandę poznańskiego sądu rejonowego.
Sędzia Agata Adamczewska w uzasadnieniu piątkowego orzeczenia zaznaczyła, że apelacja złożona przez prokuratora okazała się w pełni słuszna. Sąd odwoławczy stwierdził, że chociaż sąd pierwszej instancji bezbłędnie zgromadził i ocenił materiał dowodowy, to wysnuł na jego podstawie nieprawidłowe wnioski odnośnie do winy oskarżonych.
Według sędzi dokumenty wysyłane przez Monikę G. do prokuratury były faktycznymi wnioskami o zapewnienie jej bezpieczeństwa.
Czytaj też: Zatopił samochód z ukochaną w środku. Wcześniej ukradł jej kartę, którą zapłacił za znicz
W ocenie sędzi historia ta „brutalnie obnaża słabości systemu”, który zawiódł w kwestii ochrony człowieka zgłaszającego realne zagrożenie swojego życia. Sędzia określiła również mianem „porażki wymiaru sprawiedliwości” fakt, że całe postępowanie ciągnęło się przez około dziesięć lat. Przez całą dekadę oskarżyciele posiłkowi bezskutecznie czekali na sprawiedliwy wyrok, natomiast sami funkcjonariusze przez ten okres funkcjonowali w stanie oskarżenia.
Orzeczenie, które zapadło w piątek przed Sądem Okręgowym w Poznaniu, jest już prawomocne.