Sąd uznał winę oskarżonych za utonięcie 15-letniego Dominika
Sprawa utonięcia w Jeziorze Ośno trafiła na wokandę we wtorek, 29 września w wolsztyńskim sądzie. Przed wymiarem sprawiedliwości stanęli Marek G., 21-letni opiekun harcerski, oraz 19-letni Igor K., ratownik WOPR.
Postępowanie sądowe toczyło się za zamkniętymi drzwiami.
Informacje o błyskawicznym werdykcie, który zapadł już pierwszego dnia procesu, przekazała w środę, 30 września reprezentująca biuro prasowe poznańskiego Sądu Okręgowego Katarzyna Błaszczak w rozmowie z PAP.
Wyroki w zawieszeniu dla drużynowego i ratownika
Jak podała przedstawicielka sądu, 21-letni Marek G. został skazany na rok więzienia, przy czym wykonanie kary zawieszono na okres trzech lat.
Również Igor K. usłyszał wyrok skazujący. Otrzymał karę 10 miesięcy więzienia, również w zawieszeniu na trzy lata, a dodatkowo objęto go dozorem kuratora w okresie próby.
Ponadto obaj mężczyźni nie mogą przez pięć lat zajmować stanowisk ani podejmować aktywności związanych z edukacją, leczeniem, opieką czy wychowaniem małoletnich.
Wyrok nie ma na razie statusu prawomocnego.
Śmierć podczas zdobywania harcerskiej sprawności w Wilczu
Do dramatu doszło podczas obozu harcerskiego zorganizowanego latem 2025 roku przez ZHR Okręg Dolnośląski w miejscowości Wilcze niedaleko Wolsztyna.
15-letni Dominik zginął w nocy, gdy w ramach uzyskiwania stopnia „ćwika” próbował przepłynąć jezioro wpław. Musiał pokonać dystans około pół kilometra, mając na sobie pełne umundurowanie i buty.
W trakcie wykonywania tego wyzwania nastolatek nagle zniknął pod lustrem wody.
W akcji ratunkowej wzięły udział jednostki straży pożarnej z Wolsztyna, Kościana oraz Poznania. Ciało chłopca zostało zlokalizowane i wydobyte na powierzchnię dopiero około godziny 5:30 nad ranem.
Śledczy dowiedli, że do tragedii przyczyniły się zaniedbania ze strony opiekunów. Zarówno Marek G., jak i Igor K. przebywali na pomoście i nie zagwarantowali 15-latkowi niezbędnej asekuracji podczas ekstremalnego zadania. Ich późniejsze próby ratunkowe zakończyły się fiaskiem.
Prokuratura zarzuciła im nieumyślne spowodowanie śmierci przez utonięcie oraz narażenie dziecka na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia.
Proces utajniony na wniosek stron
Z uwagi na wniosek obrony jednego ze skazanych oraz reprezentanta rodziny zmarłego, sędzia Łukasz Sozański wyłączył jawność rozprawy. Decyzja ta spotkała się z brakiem sprzeciwu ze strony oskarżycielki, prokurator Magdaleny Kasprzak.
Sędzia powołał się przy tym na „ważny, umotywowany interes prywatny pokrzywdzonego”.
Z wcześniejszych informacji przekazanych przez prokuraturę wynikało, że Marek G. w końcowej fazie dochodzenia przyznał, iż nie dopełnił obowiązków związanych z bezpieczeństwem nastolatka. Igor K. z kolei potwierdził swoją obecność w miejscu tragedii, lecz zaprzeczył swojej winie.
Z ustaleń śledczych wynika również, że obaj mężczyźni przeprosili za swoje zachowanie, wyrazili skruchę, a rodzina tragicznie zmarłego chłopca im wybaczyła.