Zasztyletował żonę po rozstaniu i oblał kwasem. Szokujące słowa przed sądem!

2026-07-02 15:05

Wstrząsający mord pod Poznaniem trafił na wokandę. Roman R. miał najpierw chlusnąć na byłą żonę chemicznym środkiem, a następnie zadać jej śmiercionośne ciosy nożem. Motywem zbrodni okazały się rozliczenia finansowe po rozwodzie. Mężczyzna przed sądem wygłosił niepokojącą wersję wydarzeń.

Makabryczny atak przed blokiem w Koziegłowach

Sprawa bestialskiego morderstwa w podpoznańskich Koziegłowach w województwie wielkopolskim ma swój finał na sali sądowej. Z ustaleń śledztwa wynika, że w maju ubiegłego roku Roman R. przygotował zasadzkę na byłą żonę. Czekał w pobliżu jej miejsca zamieszkania na moment, gdy wyjdzie do pracy. W chwili, gdy Oksana K. pojawiła się na zewnątrz, napastnik gwałtownie do niej doskoczył i wylał na nią niebezpieczną, drażniącą ciecz, którą według prokuratury był silny środek czyszczący do rur.

Dramatyczne ciosy nożem po oblaniu substancją

Na tym nie poprzestał. Po wywołaniu bolesnych oparzeń na ciele zaskoczonej kobiety, Roman R. sięgnął po ostry róg i bezlitośnie zaatakował. Napastnik wyprowadził trzy przemyślane uderzenia, celując w twarz, okolice szyi oraz w klatkę piersiową prosto w serce.

Zadane rany spowodowały masywny krwotok do układu oddechowego, który okazał się fatalny w skutkach i nie dawał żadnych szans na przeżycie, nawet w przypadku błyskawicznej interwencji medycznej. Sprawca został ujęty przez funkcjonariuszy bardzo szybko, głównie dzięki temu, że brutalne zdarzenie obserwowała okoliczna mieszkanka, a sam morderca nie uciekł z miejsca zbrodni, lecz przebywał blisko zwłok. Podłożem tragedii okazały się wieloletnie nieporozumienia. Kobieta zdecydowała się na zakończenie związku małżeńskiego z powodu przemocy, zarówno psychicznej, jak i fizycznej ze strony męża.

Działał ze szczególnym okrucieństwem i w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie - mówiła w Sądzie Okręgowym prokurator Kinga Kobierska. 

Motywem morderstwa był majątek

Po orzeczeniu rozwodu, nałożono na niego obowiązek unikania jakiegokolwiek kontaktu z pokrzywdzoną. Jednak prawdziwą kością niezgody stały się kwestie finansowe i sposób, w jaki podzielono dorobek ich życia.

Chciał mieć pełną własność mieszkania - mówił Super Expressowi, zaraz po zabójstwie, Łukasz Wawrzyniak. 

Niespodziewany zwrot na początku procesu

Podczas rozprawy otwierającej proces 59-letni oskarżony początkowo wziął winę na siebie, jednak po krótkiej chwili diametralnie zmienił stanowisko. Przekonuje teraz wymiar sprawiedliwości, że cała sprawa to ukartowana intryga wymierzona przeciwko niemu. Roman R. odmówił składania szczegółowych zeznań na tym etapie, zapowiadając, że przedstawi swoją wersję dopiero w końcowej fazie postępowania.

Czy w Lubieszynie znów zatankujemy taniej?