Przez lata Velio i Maltanka tworzyli jedną z najbardziej rozpoznawalnych par sokołów w mieście. Wspólnie wychowali aż 22 młode, w tym cztery w ubiegłym roku. W tym sezonie Maltanka nie wróciła do gniazda.
- Niestety nie mamy stuprocentowej pewności, co się z nią stało. Najczęściej w takich przypadkach mamy do czynienia ze śmiercią. Mogła to być kolizja, porażenie prądem, choroba czy atak innego drapieżnika - mówi prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Jak podkreśla, porzucenie terytorium przez dorosłego sokoła zdarza się bardzo rzadko. To ptaki osiadłe, które zazwyczaj wracają w to samo miejsce.
Nowa samica szybko zajęła miejsce Maltanki, co jak tłumaczą eksperci, jest zupełnie naturalne.
- Sokół wędrowny jest monogamiczny, ale tylko tak długo, jak żyje partner. Jeśli jedno z nich ginie, drugi w krótkim czasie znajduje nowego partnera. To normalny mechanizm - wyjaśnia profesor Tryjanowski.
Zmiana partnerki nie powinna wpłynąć na tegoroczny lęg. Jeśli para zdąży się „zgrać” przed złożeniem jaj, wszystko powinno przebiegać prawidłowo.
- O ile samica jest w dobrej kondycji, a ptaki się zsynchronizują, nie ma powodów do obaw - dodaje naukowiec.
Sokoły wędrowne potrafią też rywalizować o partnera i terytorium. Samice są większe i często bardziej agresywne od samców, więc takie starcia potrafią być bardzo poważne.
- Zdarza się, że dochodzi do walk, a nawet do śmierci słabszej samicy, ale w Poznaniu nic na to nie wskazuje - zaznacza Piotr Tryjanowski.
Gniazdo na kominie elektrociepłowni funkcjonuje dzięki współpracy Veolii i przyrodników. Specjalna platforma lęgowa zapewnia ptakom dobre warunki do życia w środku miasta.