Do tej tragicznej sytuacji doszło latem 2025 roku. Nocą z 23 na 24 lipca, tuż po godzinie pierwszej, służby ratunkowe odebrały wezwanie nad jezioro w miejscowości Wilcze. Ze zgłoszenia wynikało, że w wodzie tonie kilkunastoletni chłopak. Ustalono później, że nastolatek, przebywający na obozie ZHR, dostał polecenie przepłynięcia zbiornika bez jakiejkolwiek asysty osoby dorosłej. Miał to zrobić w pełnym umundurowaniu i butach, a po dotarciu na drugi brzeg – rozpalić ogień.
Za to niebezpieczne zadanie odpowiadał 22-letni druh Marek G. Na miejscu znajdował się również 20-letni ratownik i harcerz, Igor K., który przyglądał się całej sytuacji. Kiedy 15-latek zaczął tonąć, starszy kolega nie zdołał mu pomóc. Mimo zaangażowania służb, w tym Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego z Kościana, życia chłopca nie udało się ocalić. Poszukiwania zakończyły się przed wpół do szóstą rano, kiedy to wyłowiono ciało nastolatka.
Śledczy od początku prowadzili postępowanie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci, za które obwinili opiekunów młodego harcerza. Jak wynika z ustaleń, Marek G. i Igor K. stali na brzegu, nie zapewniając 15-latkowi niezbędnej ochrony w trakcie wykonywania próby.
Przedstawiciel Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, Łukasz Wawrzyniak, potwierdził, że obaj mężczyźni rzucili się na ratunek. Niestety, ich wysiłki okazały się bezskuteczne, a 15-letni Dominik zmarł w wodzie.
Na końcowym etapie śledztwa 22-letni druh przyznał się do błędu, potwierdzając, że nie zadbał o odpowiednie zabezpieczenie chłopca.
Z kolei 20-letni Igor K., choć nie zaprzeczał, że był obecny podczas tego tragicznego wydarzenia, nie poczuwa się do winy – przekazał prokurator Wawrzyniak.
Obaj uczestnicy zdarzenia przekazali, że bardzo żałują tego, co się stało.
Uzyskali też przebaczenie od rodziców pokrzywdzonego - mówi prokurator.
Kiedy sprawa trafiła do sądu, oskarżeni skierowali wniosek o dobrowolne poddanie się karze do wolsztyńskiego sądu. Podczas posiedzenia okazało się jednak, że jeden z nich, mimo złożenia stosownych dokumentów, zaprzeczał swojemu udziałowi w tragicznym finale i nieumyślnym spowodowaniu śmierci nastolatka.
Prokurator Łukasz Wawrzyniak zaznaczył, że w przypadku kwestionowania winy, procedura dobrowolnego poddania się karze nie może zostać zastosowana. Sąd zaplanował pierwszą rozprawę na 29 września. Obu mężczyznom grozi kara pozbawienia wolności do pięciu lat.