11-letni Mikołaj zapłonął jak pochodnia. "Ubrań nie dało się ugasić"

2026-08-27 12:00

To miał być dzień. Wszystko zmieniło się w jednej chwili, gdy 11-letni Mikołaj znalazł w domu zapalniczkę. Ogień błyskawicznie zajął jego ubranie i poważnie poparzył chłopca. Dziś rodzina robi wszystko, by pomóc mu wrócić do zdrowia.

Dramat 11-letniego Mikołaja spod Leszna

Był początek czerwca tego roku, gdy Mikołaj Wróblewski z okolic Leszna odnalazł po południu w domu starą zapalniczkę. 11-latek jest chłopcem w spektrum -  z niepełnosprawnością, którego fascynuje wszystko to, co jest dla niego nowe i nieznane. Niestety, ta ciekawość doprowadziła do nieszczęścia. Chłopiec zamknął się w pokoju i zaczął bawić znalezionym przedmiotem. Błyskawicznie jego syntetyczna koszulka zajęła się ogniem, a płomienie szybko ogarnęły jego ciało. Płaczący i krzyczący 11-latek wybiegł na korytarz, a na ratunek ruszyli mu dziadkowie, którzy są dla niego rodziną zastępczą.

- To był koszmar. Ubrań Mikołaja nie dało się ugasić

- relacjonuje "Super Expressowi" Marek Wróblewski, dziadek poszkodowanego dziecka.

Kiedy opiekunom wreszcie udało się zdusić płomienie, a ratownicy medyczni byli już w drodze, Mikołaj ze łzami w oczach zdołał jeszcze przeprosić dziadków za to, co się stało.

Lekarze w Ostrowie Wielkopolskim ratują życie Mikołaja

Po przewiezieniu do szpitala od razu podjęto walkę o życie 11-latka. Obrażenia okazały się niezwykle rozległe - ogień poparzył mu obszar od bioder, przez klatkę piersiową i ręce, aż po szyję i twarz. Poszkodowany trafił na oddział Wielkopolskiego Centrum Leczenia Oparzeń w Ostrowie Wielkopolskim. 

- Mikołaj miał już w sumie 5 operacji

- wylicza z żalem Marek Wróblewski.

Jak przekazuje dziadek chłopca, zabiegi trwały po kilka godzin i polegały m.in. na przeszczepianiu skóry własnej, sztucznej oraz tej wychodowanej z jego komórek. Po kilku tygodniach trudnej walki 11-latka udało się wybudzić ze śpiączki farmakologicznej, co przyniosło rodzinie gigantyczną ulgę.

- Zaczął reagować, później rozmawiać, jeść normalne posiłki, nawet żartować. Po tygodniach strachu zobaczyliśmy jego uśmiech

- mówi opiekun dziecka.

Stan 11-latka pogorszył się. Pojawiły się problemy z oddychaniem

Nadzieja szybko jednak prysła, bo stan zdrowia chłopca znów drastycznie się pogorszył i pojawiły się zupełnie nowe komplikacje.

- Wnuk zaczął mieć problem z oddychaniem. Pojawiły się kolejne komplikacje, a jego wyniszczony organizm wymaga przetaczania krwi

- opisuje trudną sytuację dziadek Mikołaja.

W połowie sierpnia pan Marek poinformował o kolejnych złych wieściach dotyczących zdrowia wnuka. 11-latek musiał przejść tracheotomię, aby móc dalej bezpiecznie oddychać. Niestety, blizny na poparzonej szyi znacząco utrudniły ten proces, w związku z czym konieczne było ponowne wprowadzenie go w stan śpiączki przed kolejną planowaną operacją.

Zbiórka na powrót do zdrowia. Rodzina Mikołaja potrzebuje wsparcia

Teraz nie wiadomo, jak dalej potoczą się losy poparzonego Mikołaja. Choć specjaliści z ostrowskiego szpitala robią wszystko co w ich mocy, to walka o jego sprawność będzie trwała bardzo długo i pochłonie mnóstwo pieniędzy. Rodzina zastępcza nie jest w stanie samodzielnie sfinansować tak kosztownej rehabilitacji oraz leczenia.

- Wiemy już, że potrzebna będzie naszemu wnukowi kosztowna rehabilitacja, na którą niestety nie mamy pieniędzy

- wyznaje Marek Wróblewski.

To skłoniło pana Marka do założenia internetowej zbiórki pieniędzy. Każda wpłata na ten cel daje Mikołajowi nadzieję na odzyskanie dawnego życia.

Chłopcu można pomóc w zbiórce w internecie.