Dramat 11-letniego Mikołaja spod Leszna
Był początek czerwca tego roku, gdy Mikołaj Wróblewski z okolic Leszna odnalazł po południu w domu starą zapalniczkę. 11-latek jest chłopcem w spektrum - z niepełnosprawnością, którego fascynuje wszystko to, co jest dla niego nowe i nieznane. Niestety, ta ciekawość doprowadziła do nieszczęścia. Chłopiec zamknął się w pokoju i zaczął bawić znalezionym przedmiotem. Błyskawicznie jego syntetyczna koszulka zajęła się ogniem, a płomienie szybko ogarnęły jego ciało. Płaczący i krzyczący 11-latek wybiegł na korytarz, a na ratunek ruszyli mu dziadkowie, którzy są dla niego rodziną zastępczą.
- To był koszmar. Ubrań Mikołaja nie dało się ugasić
- relacjonuje "Super Expressowi" Marek Wróblewski, dziadek poszkodowanego dziecka.
Kiedy opiekunom wreszcie udało się zdusić płomienie, a ratownicy medyczni byli już w drodze, Mikołaj ze łzami w oczach zdołał jeszcze przeprosić dziadków za to, co się stało.
Lekarze w Ostrowie Wielkopolskim ratują życie Mikołaja
Po przewiezieniu do szpitala od razu podjęto walkę o życie 11-latka. Obrażenia okazały się niezwykle rozległe - ogień poparzył mu obszar od bioder, przez klatkę piersiową i ręce, aż po szyję i twarz. Poszkodowany trafił na oddział Wielkopolskiego Centrum Leczenia Oparzeń w Ostrowie Wielkopolskim.
- Mikołaj miał już w sumie 5 operacji
- wylicza z żalem Marek Wróblewski.
Jak przekazuje dziadek chłopca, zabiegi trwały po kilka godzin i polegały m.in. na przeszczepianiu skóry własnej, sztucznej oraz tej wychodowanej z jego komórek. Po kilku tygodniach trudnej walki 11-latka udało się wybudzić ze śpiączki farmakologicznej, co przyniosło rodzinie gigantyczną ulgę.
- Zaczął reagować, później rozmawiać, jeść normalne posiłki, nawet żartować. Po tygodniach strachu zobaczyliśmy jego uśmiech
- mówi opiekun dziecka.
Stan 11-latka pogorszył się. Pojawiły się problemy z oddychaniem
Nadzieja szybko jednak prysła, bo stan zdrowia chłopca znów drastycznie się pogorszył i pojawiły się zupełnie nowe komplikacje.
- Wnuk zaczął mieć problem z oddychaniem. Pojawiły się kolejne komplikacje, a jego wyniszczony organizm wymaga przetaczania krwi
- opisuje trudną sytuację dziadek Mikołaja.
W połowie sierpnia pan Marek poinformował o kolejnych złych wieściach dotyczących zdrowia wnuka. 11-latek musiał przejść tracheotomię, aby móc dalej bezpiecznie oddychać. Niestety, blizny na poparzonej szyi znacząco utrudniły ten proces, w związku z czym konieczne było ponowne wprowadzenie go w stan śpiączki przed kolejną planowaną operacją.
Zbiórka na powrót do zdrowia. Rodzina Mikołaja potrzebuje wsparcia
Teraz nie wiadomo, jak dalej potoczą się losy poparzonego Mikołaja. Choć specjaliści z ostrowskiego szpitala robią wszystko co w ich mocy, to walka o jego sprawność będzie trwała bardzo długo i pochłonie mnóstwo pieniędzy. Rodzina zastępcza nie jest w stanie samodzielnie sfinansować tak kosztownej rehabilitacji oraz leczenia.
- Wiemy już, że potrzebna będzie naszemu wnukowi kosztowna rehabilitacja, na którą niestety nie mamy pieniędzy
- wyznaje Marek Wróblewski.
To skłoniło pana Marka do założenia internetowej zbiórki pieniędzy. Każda wpłata na ten cel daje Mikołajowi nadzieję na odzyskanie dawnego życia.