W aplikacji wysyłamy zdjęcie kleszcza, gdzie go złapaliśmy lub znaleźliśmy i te dane trafiają do naukowców. Dzięki temu mogą lepiej badać migracje pajęczaków oraz gdzie pojawiają się jakie gatunki.
Jeśli ludzie nam pomogą, to jesteśmy w stanie zebrać więcej danych i będziemy mieli lepsze i dokładniejsze odpowiedzi na pytania, które nas wszystkich nurtują. W dodatku mamy też obowiązek jako naukowcy dać informację zwrotną osobom, które z nami współpracują.
Czyli przesłać użytkownikowi informację czy był to kleszcz, dodaje Anna Wierzbicka z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Dane zebrane w aplikacji posłużą do stworzenia algorytmu prognozującego choroby odkleszczowe. Do października na boreliozę w Wielkopolsce zachorowało nieco ponad dwa tysiące czterysta osób, o sto mniej niż w tym samym okresie w zeszłym roku.