19-letnia Marika Bugzel z okolic Poznania, obiecująca zawodniczka kolarstwa, doświadczyła niewyobrażalnej tragedii. Nastolatka wracała z mamą Elżbietą (51 l.), z zakupów. Kobieta samotnie wychowywała córkę i jej młodszego brata, a za kierownicą zachowywała szczególną ostrożność. Nie uchroniło ich to jednak przed nieszczęściem na wąskiej drodze. W auto, którym jechały, uderzył pojazd prowadzony przez 60-letniego mężczyznę, który nie zdołał zahamować. Pojawiła się teoria, że kierowcę mógł zdekoncentrować jego pies, który podróżował z nim bez odpowiedniego zabezpieczenia i dlatego mężczyzna nagle zjechał ze swojego pasa i uderzył w samochód Mariki i jej mamy.
Mama zmarła w szpitalu. Marika walczy o życie
Po uderzeniu tylko pies wyszedł z wypadku bez szwanku. Służby błyskawicznie pojawiły się na miejscu. Strażacy musieli użyć sprzętu, aby uwolnić matkę i córkę z wraku. Obie kobiety zostały przewiezione do szpitala. Na początku wszystko wskazywało na to, że to 19-latka jest w cięższym stanie. Po kilku dniach zmarła jednak jej mama.
- Miała obrzęk mózgu, który nie został zdiagnozowany
- relacjonuje Kamila Bugzel, starsza siostra poszkodowanej w rozmowie z „Super Expressem”.
Marika przeszła pilną operację, ale na jednym zabiegu się nie skończyło. - Miała pęknięty kręgosłup, twarzoczaszkę, obrzęk mózgu - opowiada dziennikarzom „Super Expressu” starsza siostra 19-latki.
Walka Mariki z powikłaniami. Sport uczy wytrwałości
Pojawiła się iskierka nadziei na lepsze jutro. Lekarze w dalszym ciągu nie poddają się w walce o życie dziewczyny.
- Siostra została odłączona od respiratora. Zaczęła samodzielnie oddychać i choć obecnie porusza jedynie prawą stroną ciała, to mamy nadzieję, że najgorsze już za nią
- dodała Kamila Bugzel w wywiadzie dla „SE”.
Marika to twarda dziewczyna z zacięciem sportowym. Reprezentowała klub UKS TFP Jedynka Kórnik, gdzie wyrobiła sobie opinię niezwykle zdeterminowanej i pracowitej osoby. Jak przyznaje siostra dziewczyny, sportowa dyscyplina jest teraz jej największym sprzymierzeńcem.
- Sport wymagał od niej wielu wyrzeczeń, ale nauczył też determinacji, wytrwałości, zaangażowania i pokonywania trudności, co teraz bardzo jej się przydaje - mówi Kamila.
Kamila co dwa dni przyjeżdża na wizytę do szpitala, ale opiekuje się też młodszym bratem, który ma 11 lat.
Rodzina i przyjaciele ruszyli z pomocą dla Mariki. Zbiórka pieniędzy
Pewne jest to, że po wyjściu ze szpitala, nastolatka będzie musiała przejść przez wymagający i kosztowny proces rehabilitacji. Po tym dramacie, wszyscy bliscy ofiar oraz znajomi z kolarskich kręgów rozpoczęli akcję pomocową. W sieci trwają licytacje, z których zebrana kwota w całości trafi na cel wsparcia w powrocie do zdrowia Mariki.
- Jeśli ktoś może nam pomóc, będziemy bardzo wdzięczne, Marika nie miała nawet jeszcze zasądzonych alimentów od taty, który się nią nie interesuje
- mówi w smutku siostra Mariki.
Osoby, które chcą dołożyć swoją cegiełkę, mogą to zrobić, biorąc udział w akcji w mediach społecznościowych, gdzie trwają licytacje w grupie „Kórniczanie dla Mariki”.