Ból brzucha i strach o dziecko
Jak wynika z materiału zrealizowanego przez redakcję "Uwagi!" TVN, będąca w czwartym miesiącu ciąży pani Weronika zgłosiła się do lecznicy w Wągrowcu. Skarżyła się na ostre bóle brzucha, a także biegunki i wymioty. Kobieta bardzo martwiła się o stan swojego nienarodzonego dziecka.
Przeprowadzone badanie ultrasonograficzne nie pokazało niebezpieczeństwa dla rozwijającego się płodu. Z informacji podanych przez "Uwagę!" TVN wynika jednak, że badania krwi wykazały potężny stan zapalny organizmu. Wskaźnik CRP wynosił aż 71, co oznaczało ogromne przekroczenie norm.
Z prawej strony zaczął mnie mocno boleć brzuch. Zaczęłam mieć wymioty, biegunkę, więc poprosiłam męża, żeby zabrał mnie właśnie do szpitala. Chciałam sprawdzić, czy wszystko jest dobrze z ciążą. Trafiliśmy od razu na oddział ginekologiczno-położniczy. Zrobiono mi badania USG. Lekarz-ginekolog wtedy stwierdził, że ciąża jeszcze jest żywa – opowiada w materiale pani Weronika.
Mąż pani Weroniki: "Nadchodził wieczór"
Partner pacjentki przekonuje, że pomimo pogarszającego się zdrowia jego żony, personel medyczny przez długi czas nie zlecał dodatkowych badań diagnostycznych.
Rano zacząłem pytać żonę, czy wie, kiedy będzie lekarz. Dostałem od żony wiadomość, która mnie zaniepokoiła – że nie wie, kiedy będzie lekarz. Zapytałem jeszcze, czy zrobili badanie krwi, żeby porównać je z badaniem z niedzieli. Nie zrobiono tego. Nadchodził wieczór i było coraz gorzej – mówi pan Paweł.
Pani Weronika wspomina, że jej stan zdrowia systematycznie ulegał pogorszeniu.
Zaczęłam się pocić, było mi gorąco, poprosiłam koleżankę, by otworzyła okno. Ból był nie do wytrzymania. Jak przyszedł lekarz ginekolog, to zauważył na moim stoliku jogurt pitny. I zaczął mnie wyzywać, że to dlatego mnie boli brzuch – mówi w reportażu.
Profesor Bielecki komentuje zachowanie lekarzy
Głos w tej szokującej sprawie zabrał również ceniony chirurg, prof. Krzysztof Bielecki, który wypowiedział się dla programu "Uwaga!" TVN.
To, co się działo powinno dać do myślenia. Kobieta w ciąży, bóle brzucha, wymioty, leukocytoza, podwyższone CRP. Znak, że coś się dzieje w brzuchu. Na wejście do szpitala powinna być obejrzana przez chirurga – ocenia lekarz.
Ekspert zauważył ponadto, że mocno zastanawiający jest fakt, iż chirurg zbadał kobietę dopiero w godzinach wieczornych.
Dopiero o godzinie 20:05, jak ginekolog bada pacjentkę, jak dolegliwości się nasiliły, dopiero wzywa chirurga na konsultację. I teraz moje pytanie jest takie: dlaczego panowie doktorzy nie zrobili kolejnego badania CRP? Dlaczego nie zrobili kolejnego badania leukocytozy, krwinek białych? – pyta.
Nagranie z ukrycia. "USG nie leczy"
Dziennikarze "Uwagi!" TVN ustalili, że mąż pacjentki postanowił zarejestrować swoją dyskusję z medykiem.
Na opublikowanym dźwięku padają następujące słowa:
„Nie stosuje się do zaleceń. Ma dietę, najadła się jogurtu. Dostała biegunki i po biegunce zaczął się ból brzucha”.
Gdy zaniepokojony partner poprosił o powtórzenie diagnostyki obrazowej, padła oburzająca odpowiedź:
„Żona życzy sobie USG, proszę pana. Życzyć to sobie każdy może. USG nie leczy. Będą wskazania, będzie USG”.
Ucieczka do innej placówki i natychmiastowa operacja
Jak podaje reportaż, ciężarna postanowiła wypisać się ze szpitala wbrew radom lekarzy i udała się do ośrodka medycznego w Obornikach. W trakcie podróży autem czuła się koszmarnie i miała nudności.
Na miejscu wykonano badania, a ich rezultaty przeraziły medyków. Parametr CRP poszybował aż do 258.
Po półgodzinie, po konsultacji chirurgicznej, wykonaniu podstawowych badań, gdzie wyszły wykładniki stanu zapalnego, pacjentka została zakwalifikowana do operacji, która została wykonana o około pierwszej w nocy – mówi Grzegorz Szanecki, ordynator chirurgii w Szpitalu Powiatowym w Obornikach.
Chirurg jednoznacznie ocenia, że opóźnienie w leczeniu mogło doprowadzić do najgorszego scenariusza. Placówka odpiera zarzuty. Jak donosi program TVN, medyk z Wągrowca kategorycznie zaprzecza oskarżeniom o błędy w sztuce.
Program "Uwaga!" TVN dowiedział się, że całą sytuację weryfikuje Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej. Śledztwo wszczęła również prokuratura, by ustalić, czy personel naraził ciężarną na utratę życia bądź poważny uszczerbek na zdrowiu.