Dwustuletni szkielet młodzieńca znaleziono nieopodal gnieźnieńskiej katedry. Kości są zachowane w dobrym stanie. Co ciekawe szczątki były płytko pochowane obok pozostałości chaty bez nagrobku ani jamy grobowej.
Stawiamy sobie pytania, zastanawiamy się kto to mógł być, w jaki sposób trafił akurat obok tej chaty, czy jest to śmierć naturalna, czy jest to być może jakieś morderstwo, być może jakaś choroba i ktoś został położony po prostu bardzo blisko domu. Tego jeszcze nie wiemy.
Mówi kierownik badań archeologicznych, Damian Odzimek. W tym samym miejscu znaleziono jeszcze studnię i pozostałości wału, a także wiele mniejszych znalezisk z średniowiecza i czasów późniejszych. Archeologom do przebadania pozostało jeszcze trzysta metrów.