Cała sytuacja wydarzyła się 20 października. Wracające z dodatkowych lekcji dwie uczennice ze Szkoły Podstawowej im. Arkadego Fiedlera w Zbąszyniu zwróciły uwagę na auto, które zatrzymało się na poboczu drogi. Siedzący w środku kierowca zapadł w głęboki sen i nie reagował na żadne próby nawiązania kontaktu. Młode mieszkanki od razu zrozumiały, że człowiek ten znajduje się w niebezpieczeństwie i wymaga natychmiastowego wsparcia.
Zosia i Michalina ze Zbąszynia wezwały pomoc do nieprzytomnego kierowcy
Widząc to niepokojące zdarzenie, Zosia i Michalina postanowiły działać bez wahania. Dziewczynki ruszyły w stronę okolicznych domów i zaczęły pukać do drzwi, aby znaleźć dorosłych gotowych zadzwonić po służby ratunkowe. Ich ogromny upór szybko przyniósł oczekiwany rezultat, ponieważ na miejsce wezwano zarówno policję, jak i zespół pogotowia ratunkowego.
Uczennice zadbały także o to, by maksymalnie skrócić czas dojazdu ratowników do potrzebującego kierowcy. Ustawiły się w widocznym miejscu na skrzyżowaniu ulic Poznańskiej i Garbarskiej w Zbąszyniu, skąd kierowały nadjeżdżający patrol oraz karetkę prosto do celu. Takie zachowanie sprawiło, że pomoc medyczna dotarła do poszkodowanego bez żadnych opóźnień.
Policja w Nowym Tomyślu o stanie 31-latka z Zielonej Góry
Gdy służby dotarły na miejsce, ratownicy medyczni od razu zajęli się 31-latkiem z Zielonej Góry. Z informacji przekazanych przez policję w Nowym Tomyślu wynika, że kierowca cierpi na cukrzycę i doznał groźnego ataku hipoglikemii, czyli gwałtownego spadku cukru we krwi. Chociaż mężczyzna zażył wcześniej odpowiednie leki, jego stan bezpośrednio zagrażał zdrowiu oraz życiu.
W podobnych przypadkach o ludzkim losie decydują pojedyncze minuty. Dostrzeganie problemu, zaalarmowanie odpowiednich służb oraz sprawne wskazanie ratownikom właściwej trasy mają wtedy fundamentalne znaczenie. W tej historii kluczową rolę odegrały właśnie dwie dziewięcioletnie dziewczynki, które wykazały się odwagą i nie przeszły obok chorego obojętnie.