Chciał „wymierzyć sprawiedliwość” po swojemu. Ojciec nastolatki stanął za porwaniem 16-latka
Do wydarzeń opisanych w akcie oskarżenia doszło w kwietniu 2025 roku na terenie Śremu. Jak ustalili śledczy, całą akcję miał zaplanować 43-letni Mariusz Z. Mężczyzna działał po tym, jak jego 16-letnia córka wyznała, że została upojona alkoholem i wykorzystana przez rówieśnika. Ojciec postanowił wziąć sprawy w swoje ręce — chciał zastraszyć nastolatka i dotkliwie go pobić. W realizacji planu mieli pomagać mu znajomi, którzy również zostali oskarżeni w tej sprawie.
Śledczy ustalili, że 16-letnia dziewczyna oraz jej 18-letni znajomy, Szymon G., mieli zwabić nastolatka i działać w porozumieniu z pozostałymi oskarżonymi. Na ulicy Kolejowej, w rejonie stacji paliw, czterech mężczyzn siłą wciągnęło nieletniego do samochodu. W trakcie jazdy założyli mu na głowę foliową torbę i grozili śmiercią. Następnie pojechali w okolice przystani „Marina” przy ulicy Nabrzeżnej, gdzie wyciągnęli chłopca z auta, dotkliwie go pobili i próbowali go zgwałcić.
Porwanie, groźby śmierci i proces, który wstrząsnął Śremem
Prokuratura Rejonowa w Śremie postawiła zarzuty Mariuszowi Z., Michałowi L., Jarosławowi J. oraz Franciszkowi G., oskarżając ich o bezprawne pozbawienie wolności, wymuszenie o charakterze rozbójniczym oraz usiłowanie zgwałcenia. Za te czyny grozi im kara nawet do 20 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo wobec dwóch z mężczyzn sformułowano zarzuty dotyczące posiadania narkotyków, natomiast 43-letni Mariusz Z. odpowie także za nielegalne posiadanie naboju do karabinu Mauser.
Piątym oskarżonym w sprawie jest 18-letni Szymon G. Prokuratura zarzuca mu, że działając wspólnie z 16-letnią dziewczyną, pomógł w uprowadzeniu nastolatka — skontaktował się z nim telefonicznie, umówił na spotkanie i doprowadził w miejsce, gdzie został on siłą zatrzymany. W jego przypadku sąd może orzec karę do pięciu lat więzienia. Wątek dotyczący 16-latki został wyłączony i przekazany do rozpoznania przez sąd rodzinny.
W czwartek, 5 lutego, przed Sądem Okręgowym w Poznaniu ruszył proces wszystkich oskarżonych. Podczas rozprawy przyznali się do części zarzutów, jednocześnie starając się pomniejszyć swoją rolę w całym zdarzeniu.
Franciszek G. oświadczył, że przyznaje się wyłącznie do tego, iż przytrzymywał pokrzywdzonego.
– Nie chcieliśmy robić pokrzywdzonemu żadnej krzywdy ani doprowadzić do jakiejkolwiek czynności seksualnej. Kazaliśmy położyć mu się na ziemi, wtedy ja go podtrzymałem i Mariusz mu ściągnął spodnie, żeby go nastraszyć – przekonywał.
Dodał, że bardzo żałuje tego, co się stało, i chciałby przeprosić pokrzywdzonego.
"Nie wiedziałem nic". Kierowca ws. porwania 16-latka twierdzi, że był niewinny
Jarosław J. podkreślał, że był jedynie kierowcą samochodu.
– O całej sytuacji nie wiedziałem nic – mówił.
Zaznaczył także, że kiedy zatrzymał samochód i współoskarżeni z 16-latkiem wyszli z auta, on w nim pozostał. Auto było zaparkowane tyłem do zdarzenia i nic nie widział. Przeprosił pokrzywdzonego i poinformował, że pojednał się z nim. Także Michał L. podkreślał w sądzie, że 16-latek nie był prowadzony siłą i że żałuje, że doszło do takiego zdarzenia.
Mariusz Z. w poprzednich wyjaśnieniach odczytanych w czwartek przez sąd zaznaczył, że trzy dni przed zdarzeniem miał się dowiedzieć od swojej córki, że kilka miesięcy wcześniej 16-latek miał ją upić i wykorzystać. Powiedział, że chciał „dać mu nauczkę, pobić, nastraszyć”. Przyznał, że pokrzywdzony miał założoną reklamówkę na głowę, że „rzuciliśmy go na ziemię, uderzyłem go”. Po odczytaniu poprzednich wyjaśnień powiedział: „przyznaję się do tego, że go uderzyłem i straszyłem go tą pałką”. W sądzie Mariusz Z. przyznał się także do posiadania substancji psychotropowej i pocisku.
Na czwartkowej rozprawie obrońca Szymona G. złożyła wniosek o dobrowolne poddanie się oskarżonego karze i wydanie wyroku skazującego w wymiarze zaakceptowanym przez prokuratora. Sąd uwzględnił wniosek i wyłączył tę sprawę do odrębnego postępowania.
Kolejny termin rozprawy wyznaczono na początek kwietnia.