Niewystarczające dofinansowanie procesów rehabilitacyjnych jedną z bolączek onkologii dziecięcej. Tak mówi Katarzyna Adamczewska lekarka i asystent w Klinice Onkologii, Hermatologii i Transplantologii Pediatrycznej z szpitala im. Karola Jonschera w Poznaniu. Jej zdaniem to także brak znajomości pierwszych objawów nowotworów wieku dziecięcego.
Niestety te nowotwory nadal rozpoznawane są za późno. Te dzieci zbyt długo chodzą z takimi niespecyficznymi objawami bardzo charakterystycznymi dla onkologii dziecięcej.
Choroba nowotworowa u dziecka jest wymagająca także dla rodzica. Pani Hanna, matka Huberta od roku chorującego na raka tak mówi o swojej codzienności.
To leczenie jest bardzo intensywne, musimy tu często być. To się wiąże z podawaniem chemii. Często dzieci się źle czują, wymiotują. Wypadają, wiadomo, włosy. Nastroje są różne, dzieciaki są często agresywne czy apatyczne. To jest cały wachlarz tutaj emocji, których my też z rodzice doświadczamy.
Rocznie u około tysiąca stu dzieci diagnozuje się raka.