Kto ma rację?
Są nowe zarzuty radnej PIS-u Ewy Jemielity wobec poznańskiego zoo. Kontrola przeprowadzona w ostatnich dniach wykazała, jej zdaniem, szereg nowych nieprawidłowości. Wśród nich utrudnienia przeprowadzenia kontroli, nieprawidłowa temperatura w chłodniach czy przeterminowane leki:
- Odmawiano mi dostępu do wielu pomieszczeń, do których na co dzień mogą wchodzić osoby postronne, widzę no potężne skażenie pleśnią w tej pierwszej kostce siana. Tam się po prostu zsypały te zarodniki, tam było siwo od tego pyłu.
Dyrekcja ZOO stanowczo odpiera te ataki, twierdząc, że radna mija się z prawdą, a jej działania mają drugie dno. Przedstawiciele ogrodu podkreślają, że nie wszystkie miejsca mogą być dostępne dla osób postronnych, nawet kontrolujących, ze względów bezpieczeństwa.- Wynika to z poszanowania dla zwierząt i pracowników, którzy w stresującej sytuacji mogą popełnić błąd kosztujący nawet życie - tłumaczy Remigiusz Koziński z poznańskiego zoo
Odnosząc się do zarzutów o utrudnianie kontroli, władze placówki wskazują, że radna mogła liczyć na specjalne udogodnienia, takie jak transport po terenie obiektu
- Do obsługi pani radnej delegowanych jest każdorazowo co najmniej troje pracowników, udostępniono też melexa - dodaje Koziński.
Finał tej sprawy może być jednak bardzo ostry, radna zapowiedziała już złożenie wniosku o natychmiastowe zawieszenie dyrektora w obowiązkach, a całość jej raportu ma być gotowy do końca czerwca.
Polecany artykuł: