Spis treści
- Makabryczne znalezisko na terenie Poznania: w zaparkowanym samochodzie marki BMW natrafiono na martwego 39-latka, co błyskawicznie postawiło służby na nogi.
- Funkcjonariusze wraz z prokuratorem spędzili wiele godzin na zabezpieczaniu śladów przy ulicy Umultowskiej, a ekspert z zakresu medycyny sądowej szczegółowo analizował miejsce tragedii.
- Wstępne wnioski wysnute przez pracujących na miejscu śledczych nie wskazują na to, by w śmierć zaangażowane były inne osoby.
- Wszystkie znane fakty dotyczące tego dramatycznego incydentu przedstawiamy w dalszej części tekstu.
Zwłoki w BMW przy ulicy Umultowskiej w Poznaniu. Służby na stacji paliw
Jak podaje portal epoznan.pl, służby interweniowały w rejonie stacji paliw przy ul. Umultowskiej. Policja przekazała, że zgłoszenie wpłynęło po godzinie 3 nad ranem i dotyczyło mężczyzny znajdującego się w zaparkowanym BMW, który nie dawał oznak życia.
Na miejsce wysłano patrol policji oraz zespół ratownictwa medycznego. Niestety, po przybyciu służb 39-letni mężczyzna już nie żył.
Śmierć 39-latka w zaparkowanym aucie. Poznańska policja wyklucza zabójstwo
Na miejscu zdarzenia czynności prowadzili policjanci pod nadzorem prokuratora. W oględzinach uczestniczyli również technik kryminalistyki i biegły z zakresu medycyny sądowej. Jak poinformował sierż. Michał Wiśniowski z poznańskiej policji, dotychczasowe ustalenia nie wskazują na udział osób trzecich w śmierci 39-latka. Zgodnie z decyzją prokuratora ciało zabezpieczono i przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej, gdzie zostanie ustalona dokładna przyczyna zgonu.