Kulisy zbrodni w Obornikach
Marek M., Maciej P. i Piotr Z. tworzyli w latach 90. zgraną grupę, którą łączyło pragnienie łatwego i szybkiego zysku. Odrzucając uczciwą pracę, początkowo parali się drobnymi oszustwami, jednak z czasem zaczęło im to nie wystarczać. Stworzyli więc plan wyłudzenia większych kwot z użyciem czeków bez pokrycia. Po wpłaceniu tysiąca złotych na założone konto, otrzymali książeczkę z 24 czekami. Wykorzystując luki w ówczesnym systemie bankowym, wypłacali środki w różnych placówkach, zdobywając w ten sposób 24 tysiące złotych. Niestety, w kwietniu 1998 roku, niedługo po udanym oszustwie, doszło do tragedii. Maciej P. wraz z Piotrem Z. wywieźli Marka M. Fiatem 126p do lasu, gdzie brutalnie go zabili, a zwłoki ukryli w dole. Przez prawie trzy dekady los ofiary pozostawał zagadką.
Opowiedział o zabójstwie. Ciała nie znaleziono
Sprawiedliwość triumfowała dopiero w styczniu 2024 roku, po wielu latach bezskutecznych poszukiwań i śledztw. Zmiana nastąpiła, gdy odsiadujący już inny wyrok Piotr Z. niespodziewanie zgłosił się do śledczych i złożył obszerne zeznania dotyczące morderstwa sprzed lat. Wskazane przez niego miejsce w lesie zostało przeszukane, lecz upływ czasu uniemożliwił odnalezienie szczątków ofiary. Na ławie oskarżonych zasiedli Piotr Z. oraz jego dawny kompan, Maciej P.
Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał obu mężczyzn za winnych, wymierzając Piotrowi Z. karę 15 lat, a Maciejowi P. 14 lat pozbawienia wolności. Ten drugi zdecydował się na złożenie apelacji, konsekwentnie nie przyznając się do winy. Sąd odwoławczy nie uwzględnił jednak jego wniosków, utrzymując w mocy wyrok pierwszej instancji. Orzeczenie jest już prawomocne i ostateczne w tej sprawie.
– Sąd podszedł do sprawy z dużą wnikliwością. Nie ma wątpliwości, że wyrok pierwszej instancji musi zostać podtrzymany –
stwierdził sędzia Grzegorz Nowak.
– Wywieźli ofiarę do lasu i wykopali dół –
potwierdził sędzia Krzysztof Lewandowski.
Polecany artykuł: