NGOSY poczuły się wykluczone podczas imprezy pod hasłem "Czyń dobro". Chodzi o obchody imienin ul. Św. Marcin. Stoiska fundacji pomocowych nie cieszyły się zainteresowaniem. Ich zdaniem to winna miejsca
Byliśmy niewidoczni, ludzie nie mieli powodu, żeby podejść. Byliśmy z boku sceny i tak naprawdę tacy poza marginesem. My pomagamy osobom wykluczonym i powiem szczerze, że w ten dzień poczuliśmy się wykluczeni - mówi Wioletta Bogusz z Zupy na Głównym.
Stoiska fundacji pomocowych znajdowały się pod budynkiem uniwersytetu im. Adama Mickiewicza na ul. Wieniawskiego.
Wszyscy nasi partnerzy znali lokalizację swoich stoisk przed wydarzeniem i nie podzielili się w tym przypadku jednoznacznie jakimiś obiekcjami. Niewątpliwie plany nie tylko tych organizacji pokrzyżowała pogoda. W tych najbardziej newralgicznych godzinach zaczęło po prostu lać - mówił Wojciech Mania z Centrum Kultury Zamek, które było organizatorem imprezy.
Wioletta Bogusz przekonuje, że nie pokazano im ich stoiska na mapie imprezy. Twierdzi, że informacje o lokalizacji były przekazywane głównie telefonicznie.
Organizator odpiera także zarzuty o nieprecyzyjną kontrolę bezpieczeństwa:
Tak jest na wszystkich takich dużych imprezach. Ona nie wygląda jak na lotniskach. To nie jest tak, że jesteśmy trzepani z każdej sztuki bagażu. Doszły do nas opinie dokładnie odwrotne. Można je odnaleźć nawet na Facebooku, że kontrole były zbyt szczegółowe - mówi Wojciech Mania z CK Zamek.
Według wstępnych szacunków w kulminacyjnym momencie imprezy w imieninowym miasteczku było ponad 7 tys uczestników.