Pijany kierowca potrącił 37-letnią Anitę. Wstrząsające słowa matki ofiary w sądzie

2026-05-07 17:59

Pierwszy dzień nowego roku przyniósł niewyobrażalny dramat dla bliskich 37-letniej Anity z Ostrowa Wielkopolskiego. Kobieta zginęła pod kołami BMW, za którego kierownicą siedział pijany Daniel Z. Badania wykazały u niego aż dwa promile alkoholu. Podczas rozprawy matka ofiary wypowiedziała swój ogromny ból w kierunku oskarżonego.

Śmiertelny wypadek w Ostrowie Wielkopolskim. Matka 37-letniej Anity przemówiła

  • Tragiczny poranek w Nowy Rok zakończył się śmiercią 37-letniej Anity z Ostrowa Wielkopolskiego pod kołami luksusowego auta.
  • Sprawca tragedii, Daniel Z., wsiadł do swojego BMW w stanie silnego upojenia – miał w organizmie aż dwa promile.
  • Na sali sądowej matka ofiary nie kryła rozpaczy, rzucając oskarżonemu w twarz ostre słowa o zrujnowaniu życia jej rodziny.

Podczas rozprawy sądowej przeciwko Danielowi Z. na sali panowała niezwykle napięta atmosfera. Zrozpaczona matka zmarłej kobiety nie wytrzymała i zwróciła się prosto do siedzącego na ławie oskarżonych mężczyzny. Przepełnione żalem przemówienie dobitnie ukazało niewyobrażalną skalę tragedii, jaka dotknęła jej bliskich, gdy niespodziewanie stracili ukochaną córkę.

„Wbił mi pan nóż w plecy i w serce oraz moim synom. Zabił pan całą moją rodzinę”

Złamana bólem kobieta nie zakończyła na tym swojej bolesnej relacji, rzucając w stronę sprawcy wypadku kolejne bardzo bolesne zdania o utracie własnego dziecka.

„Zabiliście ją… Tak po prostu”

Przypomnijmy, że w Nowy Rok, 37-latka i jej życiowy partner zmierzali do domu po sylwestrowej zabawie. Kobieta znajdowała się tuż pod blokiem, kiedy nagle została staranowana przez BMW prowadzone przez Daniela Z. Ciężko ranną poszkodowaną przewieziono na oddział ratunkowy, jednak jej obrażenia okazały się zbyt rozległe i lekarzom nie udało się jej ocalić. Kierujący zaraz po zdarzeniu zignorował konającą ofiarę i uciekł z miejsca wypadku, odjeżdżając z piskiem opon. Zgubił jednak tablicę rejestracyjną swojego wozu, co błyskawicznie doprowadziło śledczych pod jego drzwi oraz pozwoliło zatrzymać jego nietrzeźwą pasażerkę.

Proces Daniela Z. Zaskakujące słowa pijanego kierowcy BMW po wypadku

Stojący przed wymiarem sprawiedliwości oskarżony 26-latek usiłował okazać skruchę za swój tragiczny w skutkach czyn, kierując przeprosiny bezpośrednio do bliskich zmarłej kobiety. Jak sam relacjonował na sali sądowej, nieustannie mierzy się z psychicznymi konsekwencjami swojego noworocznego, pijackiego rajdu, w wyniku którego pozbawił życia niewinną osobę.

„Wiem, że moje słowa nic nie zmienią, ale chciałbym, żeby rodzina wiedziała, że codziennie budzę się ze świadomością, że pani Anity nie ma na tym świecie przeze mnie”

Zeznający kierowca przekonywał sąd, że jego pamięć urywa się tuż po opuszczeniu dyskoteki, a kolejnym wyraźnym wspomnieniem był dopiero huk uderzenia i widok rozbitej szyby czołowej w samochodzie.

„Czułem się wtedy jak sparaliżowany. Nie dochodziło do mnie, co się stało”

Młody sprawca dodawał w swoich wyjaśnieniach, że przez dłuższą chwilę po prostu zakładał, iż niefortunnie zahaczył autem o przydrożny słup. Rzeczywistość okazała się jednak zdecydowanie bardziej tragiczna, a zgromadzone przez policję dowody nie pozostawiły złudzeń, udowadniając, że wsiadając za kółko, mężczyzna znajdował się w stanie głębokiego upojenia alkoholowego, co potwierdził wynik badania wykazujący dwa promile. Za ten skrajny brak odpowiedzialności, 26-latkowi grozi teraz bardzo surowy wyrok, wynoszący od 5 do 20 lat pozbawienia wolności.

Sonda
Czy sędziowie są zbyt łaskawi dla pijanych kierowców?
Podpalił kolegę żywcem