Spis treści
Ujęcie pijanego Ukraińca na stacji paliw
Niebezpieczne sytuacje miały miejsce na drodze z Gaju Małego do Szamotuł. Przypadkowi świadkowie zwrócili uwagę na kierującego BMW, który poruszał się tzw. wężykiem, regularnie wjeżdżając na przeciwny pas ruchu. Jego zachowanie na drodze ewidentnie wskazywało, że jest pod wpływem alkoholu. Jeszcze przed przyjazdem funkcjonariuszy policji, inicjatywę przejęli ratownicy medyczni.
Kiedy pijany kierowca zatrzymał się na stacji paliw, ratownicy błyskawicznie go zatrzymali, uniemożliwiając mu kontynuowanie jazdy i zawiadomili mundurowych. Przybyli na miejsce policjanci zweryfikowali przypuszczenia świadków. Badanie trzeźwości wykazało u niego 1,08 promila alkoholu.
Obywatel Ukrainy miał zakaz prowadzenia do 2030 roku
Błyskawicznie wyszło na jaw, że to nie pierwszy taki wyczyn 40-latka z Ukrainy. Weryfikacja w policyjnych bazach danych odkryła jego bogatą przeszłość kryminalną. Obywatel Ukrainy był już wcześniej karany za jazdę po pijanemu, a jego wcześniejszy wynik był jeszcze gorszy.
Najbardziej bulwersujący w tej sprawie jest fakt, że 40-letni obywatel Ukrainy miał ważny, orzeczony przez sąd zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Ten środek karny miał obowiązywać aż do 2030 roku. Po wytrzeźwieniu Ukrainiec usłyszał zarzuty jazdy na podwójnym gazie i złamania sądowego zakazu.
Deportacja pijanego Ukraińca z Polski
Mając na uwadze notoryczne łamanie przepisów i stwarzanie śmiertelnego zagrożenia na drogach, stróże prawa podjęli radykalne kroki. Zainicjowano procedurę weryfikacji legalności przebywania obcokrajowca na terytorium Polski. Uznano, że jego postępowanie stwarza realne niebezpieczeństwo dla bezpieczeństwa i porządku publicznego.
Kooperacja policjantów z funkcjonariuszami Straży Granicznej doprowadziła do ostatecznej decyzji w jego sprawie.
Dzięki uwadze na drodze innych osób i szybkiej reakcji odpowiednich służb ten nieodpowiedzialny kierowca zniknął z polskich dróg na dobre.