Psy jadły z ziemi, piły zieloną wodę. Potem wyszło na jaw, co stało się ze szczeniakami

2026-10-02 9:36

Psy chodziły pośród śmieci, szkła, desek i blachy. Jadły pokarm prosto z ziemi, a zamiast świeżej wody miały do dyspozycji kilka misek z wodą pokrytą zielonym nalotem. Po dwóch tygodniach inspektorzy wrócili na posesję 56-letniego mieszkańca Wolsztyna. Wtedy okazało się, że nie ma dwóch dorosłych psów i dwóch szczeniąt. Właściciel przyznał, że dorosłe zwierzęta uciekły, a szczenięta padły i zostały przez niego zakopane na posesji.

Sprawa zaczęła się od kontroli Powiatowego Inspektoratu Weterynarii. 7 sierpnia 2026 roku policjanci Wydziału Prewencji zostali skierowani na jedną z posesji w Wolsztynie, aby udzielić asysty inspektorom weterynarii podczas kontroli warunków, w jakich były utrzymywane psy.

Na miejscu funkcjonariusze zastali 56-letniego mieszkańca Wolsztyna. Jak ustalili, kontrola była kolejną wizytą inspektorów. Do pierwszej doszło około dwóch tygodni wcześniej.

Wówczas na posesji znajdowały się dwa dorosłe psy – pies i suka – oraz osiem kilkutygodniowych szczeniąt. Warunki, w jakich przebywały zwierzęta, były skrajnie nieodpowiednie. Na podwórku znajdowały się porozrzucane śmieci, w tym szkło, deski i blachy. Zwierzęta chodziły pośród nich. Jedyna znajdująca się na posesji buda miała uszkodzony dach.

Psy nie miały również zapewnionej świeżej wody. Właściciel wystawił kilka niewielkich misek, jednak znajdująca się w nich woda nie nadawała się do spożycia. Jej powierzchnię pokrywał zielony zakwit.

Zwierzęta jadły pokarm bezpośrednio z ziemi.

Po pierwszej kontroli właściciel został zobowiązany do uprzątnięcia terenu i poprawy warunków bytowych psów. Inspektorzy wrócili po około dwóch tygodniach, aby sprawdzić, czy zalecenia zostały wykonane.

Okazało się, że sytuacja się nie poprawiła. Stan posesji nadal był taki sam, a zwierzęta znajdowały się w stanie rażącego zaniedbania.

Podczas rekontroli stwierdzono również, że brakuje czterech zwierząt. Nie było dwóch dorosłych psów oraz dwóch szczeniąt.

Jak wynika z wyjaśnień właściciela, dorosłe psy uciekły. Dwa szczenięta natomiast padły. Mężczyzna przyznał, że ich truchła zakopał na swojej posesji. W tej sytuacji podjęto decyzję o odebraniu właścicielowi pozostałych psów. Zwierzęta zostały zabezpieczone i otrzymały pomoc weterynaryjną.

Sprawą zakopania martwych zwierząt zajmuje się Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Wolsztynie, który wszczął w tej sprawie postępowanie. Równolegle policjanci prowadzą postępowanie przygotowawcze.

22 września 2026 roku 56-latek usłyszał zarzuty z art. 35 ust. 1a ustawy o ochronie zwierząt, dotyczące znęcania się nad zwierzętami.

Materiały sprawy wkrótce mają trafić do sądu wraz z aktem oskarżenia. Mężczyźnie grozi przepadek zwierząt, nawiązka w wysokości do 100 tys. zł, a także kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Zaorał asfalt zabrali mu traktor

ROLKI