Rodzinny przeszczep zakończył dramat. "Mam ogromne poczucie wdzięczności wobec siostry"

2026-07-08 15:11

Dramat poznańskiego rodzeństwa ma szczęśliwe zakończenie. Olga Mazana, bez chwili zastanowienia, zdecydowała się oddać własną nerkę swojemu choremu bratu. Jeremi Mazany wraca do formy w domowym zaciszu, a udany przeszczep jeszcze bardziej umocnił ich więź.

Zdiagnozowano u niego poważną chorobę nerek

Aktywny radca prawny, Jeremi Mazany, do pewnego momentu cieszył się doskonałym zdrowiem. Sytuacja zmieniła się dramatycznie pięć lat temu, gdy zaczął odczuwać osłabienie organizmu.

- Z dnia na dzień zacząłem być chronicznie zmęczony, więc zrobiłem badania krwi, które wyszły źle

- wyznał w wywiadzie dla „Super Expressu”. Diagnoza medyczna była jednoznaczna: kłębuszkowe zapalenie nerek. Leczenie farmakologiczne nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, a stan zdrowia mężczyzny systematycznie się pogarszał. W październiku 2025 roku konieczne stało się rozpoczęcie dializoterapii.

Według profesora Marka Karczewskiego, chirurga transplantologa z Poznania czuwającego nad procesem leczenia, takie rozwiązanie to duże obciążenie. Wyjaśnia on, że zabiegi dializy są wyczerpujące, gdyż wymagają trzykrotnych sesji w tygodniu, trwających po cztery godziny.

Siostra nie wahała się przed oddaniem narządu

Stan nerek mężczyzny pogarszał się mimo dializoterapii, co czyniło przeszczep jedynym ratunkiem. Gdy potwierdzono, że organy jego siostry pasują, kobieta natychmiast podjęła decyzję o ratowaniu brata.

- Ja już z resztą podjęłam decyzję dużo wcześniej, gdy tylko dowiedzieliśmy się, że brat choruje

- mówi wprost Olga Mazana. Kobieta zaznacza, że łączy ich niezwykle silna więź od najmłodszych lat, zawsze byli dla siebie oparciem.

- Chodziliśmy też razem do liceum, na studiach mieszkaliśmy razem

- wspomina poznanianka. Jej brat nie kryje, że to doświadczenie dodatkowo ich do siebie zbliżyło i że odczuwa wobec siostry wielką wdzięczność.

W poznańskim szpitalu zastosowano nowoczesną metodę pobrania nerki

Sam zabieg przeprowadzono pomyślnie w poznańskim Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym. Prof. Marek Karczewski z satysfakcją tłumaczy, że wykorzystano małoinwazyjną, laparoskopową technikę z ręczną asystą (HALDN).

- W dawnych czasach wykonywaliśmy duże cięcie pod łukiem żebrowym, więc i powrót do zdrowia, gojenie i powikłania były duże. Teraz jest inaczej, bo robimy to małoinwazyjną techniką operacyjną, która ogranicza uraz chirurgiczny, zmniejsza ból po zabiegu oraz skraca czas rekonwalescencji

- opisuje szef kliniki.

Pozytywne skutki zastosowania tej metody są bardzo zauważalne. Oboje, zarówno dawczyni, jak i biorca, deklarują świetne samopoczucie.

- Czujemy się bardzo dobrze. Ja praktycznie od razu po przeszczepie poczułem natychmiastową regenerację

- cieszy się Jeremi Mazany. Jego siostra podkreśla z kolei doskonałą opiekę całego zespołu medycznego. Z punktu widzenia lekarzy priorytetem w takich operacjach pozostaje dobro i bezpieczeństwo dawcy, na co zwraca uwagę prof. Karczewski.